Wybory nowych wiceprezesów Polskiego Związku Piłki Nożnej zakończyły się prawdziwym trzęsieniem ziemi. Żaden z trzech kandydatów zaproponowanych przez prezesa Cezarego Kuleszę — Henryk Kula, Mieczysław Golba i Maciej Mateńko — nie uzyskał wymaganej większości głosów w dwóch kolejnych turach. To sytuacja bez precedensu, która obnaża wewnętrzne napięcia w strukturach związku i rzuca cień na skuteczność dotychczasowego kierownictwa.
Dla Macieja Mateńki, dotychczasowego wiceprezesa ds. szkoleniowych w PZPN i szefa Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej (ZZPN), to wyjątkowo bolesna porażka. Wydawało się, że jego ponowny wybór jest formalnością — był przecież bliskim współpracownikiem Kuleszy i od lat aktywnie budował swoją pozycję w krajowych strukturach piłkarskich. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna: delegaci nie udzielili mu mandatu zaufania.
Dlaczego Mateńko przepadł? Choć kulisy głosowań owiane są tajemnicą, nie sposób nie zauważyć, że porażka Macieja Mateńki może być odczytywana jako ocena jakości pracy pionu szkoleniowego PZPN. Niezadowolenie środowiska piłkarskiego narastało w miarę kolejnych rozczarowań na poziomie reprezentacyjnym – zarówno seniorskiej kadry, jak i drużyn młodzieżowych.
Program szkoleniowy firmowany przez PZPN nie przyniósł widocznych efektów w postaci jakościowego awansu w wyszkoleniu piłkarzy. A to, jak się okazuje, miało dla głosujących kluczowe znaczenie.
Zachodniopomorskie traci wpływy
Dla środowiska piłkarskiego Pomorza Zachodniego brak Mateńki w zarządzie to znaczące osłabienie pozycji regionu. Przez ostatnie lata Szczecin i okolice mogły liczyć na silną reprezentację w centrali. Sam ZZPN wyrósł na jedną z lepiej zorganizowanych struktur regionalnych w kraju. Teraz pytanie, czy bez reprezentanta w ścisłym kierownictwie PZPN, ten status uda się utrzymać.
W miejsce trójki kandydatów Kuleszy, delegaci wybrali Adama Kaźmierczaka, Sławomira Kopczewskiego oraz Dariusza Mioduskiego. To oni w nowej kadencji będą odpowiadać za najważniejsze obszary funkcjonowania Związku.





