wtorek, 19 maja, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Za chwilę wchodzi w życie „podatek od smartfonów”

Od 1 stycznia 2026 roku w Polsce ma wejść w życie opłata reprograficzna, powszechnie nazywana „podatkiem od smartfonów”. Nowe regulacje obejmą smartfony, tablety oraz inne urządzenia elektroniczne z pamięcią powyżej 32 GB. W praktyce oznacza to wzrost cen sprzętu o około 17–18 zł przy średniej cenie smartfona wynoszącej 1700–1800 zł.

Opłata reprograficzna została wprowadzona jako rekompensata dla twórców za legalne kopiowanie ich dzieł na własny użytek. Środki pozyskane z tej opłaty mają trafiać do organizacji zbiorowego zarządzania, które następnie dzielą je między artystów i wydawców. Formalnie pobierać ją będą producenci i importerzy urządzeń, a nie państwo, co w teorii nie powinno obciążać konsumentów. W praktyce jednak, jak pokazuje doświadczenie, podwyżki i tak odczują klienci.

Pomysł wprowadzenia opłaty reprograficznej nie jest nowy. Już w 2014 roku Platforma Obywatelska próbowała przeforsować podobne rozwiązanie, ale ostatecznie wycofała się z projektu. Później inicjatywę podjęło Prawo i Sprawiedliwość, a w 2021 roku PO ostro krytykowała projekt rządu PiS, określając go jako „ukryty podatek” uderzający w konsumentów, w szczególności w rodziny z dziećmi i osoby pracujące zdalnie.

Dziś sytuacja się zmienia. Rząd Donalda Tuska zdecydował się wprowadzić opłatę mimo wcześniejszych zastrzeżeń i braku poparcia zarówno wśród wyborców KO, jak i PiS. Badania opinii publicznej przeprowadzone przez Ogólnopolską Grupę Badawczą pokazują, że ponad 78% Polaków sprzeciwia się nowemu podatkowi. Najbardziej krytyczni wobec opłaty są wyborcy PiS, ale także sympatycy Koalicji Obywatelskiej wyrażają zdecydowaną niechęć. Szczególnie duży sprzeciw odnotowano wśród osób w wieku 30–39 lat mieszkających w mniejszych miastach do 20 tysięcy mieszkańców.

Zdaniem ekspertów, choć opłata reprograficzna formalnie ma wspierać twórców, w praktyce może być postrzegana jako kolejny koszt, który trafia bezpośrednio do kieszeni konsumentów. Pomimo kontrowersji, projekt będzie realizowany zgodnie z zapowiedziami ministerstwa.

Popularne Artykuły