niedziela, 19 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Wycinać czy chronić? Marny los drzew biocenotycznych w polskich miastach

W wielu europejskich miastach drzewa biocenotyczne – stare, dziuplaste, częściowo zamierające, a przez to wyjątkowo cenne dla bioróżnorodności – traktowane są jak skarb. Chroni się je, zabezpiecza i eksponuje jako naturalne enklawy życia w przestrzeni miejskiej. W Polsce wciąż jednak dominuje inne podejście: takie drzewa uznaje się za „niebezpieczne” czy „nieestetyczne”, a najczęściej po prostu wycina i wywozi.

To poważny błąd, bo właśnie te drzewa są ostoją miejskiej przyrody. W ich dziuplach gniazdują ptaki, w korze zimują owady, a martwe fragmenty drewna stanowią dom dla setek gatunków grzybów i drobnych organizmów. Wycinając je, usuwa się całe mikroświaty, których nie zastąpi żadna nowa nasadzenie.

Paradoks polega na tym, że młode, równo przycięte drzewa sadzone w ramach „rekompensaty” nie pełnią tej samej funkcji ekologicznej. Nie zapewniają tylu siedlisk, nie mają dziupli ani martwego drewna, które jest kluczowe dla zachowania różnorodności biologicznej.

Brak systemowego podejścia do ochrony drzew biocenotycznych sprawia, że Polska traci coś, co w Europie Zachodniej uznaje się za dobro wspólne. Tymczasem zamiast traktować je jak problem, można by je odpowiednio zabezpieczać i wkomponowywać w przestrzeń parków czy skwerów. To wymaga zmiany mentalności – z myślenia o „porządku i estetyce” na myślenie o wartości ekologicznej i długofalowej.

Wycinka dla „świętego spokoju” daje efekt odwrotny: miasta stają się uboższe przyrodniczo, a mieszkańcy tracą naturalnych sojuszników w walce z upałami, smogiem i suszą. Polska potrzebuje odwagi, by w końcu przyznać, że drzewa biocenotyczne są nie problemem, a częścią rozwiązania.

Na pewno nie można zaprzeczyć, że suche, stare czy częściowo spróchniałe drzewa w przestrzeni publicznej mogą stanowić realne zagrożenie – zwłaszcza w parkach, na placach zabaw czy wzdłuż uczęszczanych alei spacerowych. To argument, który najczęściej pojawia się przy decyzjach o wycinkach. Jednak w wielu krajach pokazano już, że bezpieczeństwo ludzi i troska o bioróżnorodność mogą iść w parze, jeśli tylko podejdzie się do sprawy z odpowiednią wiedzą i wolą działania.

Zamiast wycinać całe drzewo, można je odpowiednio przyciąć, zabezpieczyć lub oznaczyć, pozostawiając jego fragmenty jako cenne mikrohabitaty. W Niemczech i Holandii standardem jest tworzenie tzw. „drzew biocenotycznych” – czyli świadomie zachowywanych pni i konarów, które są usytuowane w mniej uczęszczanych miejscach parku albo zabezpieczone przed upadkiem. Dzięki temu nietoperze, ptaki czy owady zyskują schronienie, a ludzie wciąż mogą czuć się bezpiecznie. W Polsce również można by stosować takie rozwiązania – potrzeba tylko zmiany myślenia i odejścia od prostego schematu: „martwe drzewo = odpad”.

Popularne Artykuły