Wilki Morskie Szczecin przystępowały do dzisiejszego spotkania z jasnym celem – przełamać się po dwóch ligowych porażkach i wrócić na zwycięską ścieżkę. Rywal wydawał się ku temu idealny. GTK Gliwice przed meczem było zespołem niżej notowanym, a kibice w Szczecinie liczyli na spokojną i przekonującą wygraną. Szybko jednak okazało się, że o łatwych punktach nie ma mowy.
Pierwsza kwarta przebiegała pod pełną kontrolą gospodarzy. Wilki Morskie grały szybko, dynamicznie i bardzo skutecznie w ataku. Dobra organizacja gry oraz wysoka intensywność w obronie pozwoliły szczecinianom zbudować bezpieczną przewagę. Efekt? Wygrana pierwszej odsłony 26:18 i wyraźny sygnał, że zespół jest dziś zmobilizowany.
Druga kwarta nie była już tak jednostronna. W pewnym momencie King prowadził nawet 11 punktami, jednak goście z Gliwic zaczęli prezentować się znacznie lepiej, szczególnie w defensywie. Agresywna obrona i lepsza skuteczność w ataku pozwoliły im systematycznie odrabiać straty. Choć Wilki Morskie starały się kontrolować tempo gry, to drugą kwartę wygrali przyjezdni 20:18. Do przerwy szczecinianie schodzili z prowadzeniem 44:38, ale przewaga nie dawała jeszcze pełnego spokoju.
Po zmianie stron King ponownie wszedł w mecz z dużą energią. Gospodarze z łatwością zdobywali kolejne punkty i znów powiększyli przewagę. Gliwiczanie jednak nie zamierzali się poddawać – odpowiadali własnymi akcjami i utrzymywali kontakt punktowy. Trzecia kwarta padła łupem Wilków Morskich 21:18, co pozwoliło zachować kilkupunktowy dystans, ale wciąż nie rozstrzygało losów spotkania.
Decydująca, czwarta odsłona okazała się jednak najbardziej nerwowa. Goście wygrali ją 22:20, a w pewnym momencie Wilki Morskie musiały naprawdę drżeć o końcowy wynik. Presja rosła, a przewaga topniała z każdą minutą. Wtedy kluczową rolę odegrało doświadczenie. Tomasz Gielo w odpowiednim momencie dwukrotnie trafił zza linii trzech punktów, uspokajając grę i gasząc zapędy rywali. Te rzuty okazały się decydujące i pozwoliły Wilkom Morskim bezpiecznie dowieźć prowadzenie do końcowej syreny.
Ostatecznie King Szczecin zwyciężył 85:78, zapisując na swoim koncie bardzo ważne punkty. To nie był idealny mecz, ale w obecnej sytuacji liczyło się jedno – przełamanie i powrót na zwycięską ścieżkę, który może okazać się kluczowy w dalszej części sezonu.
Najskuteczniejszym zawodnikiem Kinga był Anthony Roberts, zdobywa 18 punktów. Warto tez odnotować aż 14 asyst Jovana Novaka.





