środa, 22 lipca, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Weterynarze alarmują: babeszjoza coraz częściej zabija psy. Wystarczy jeden kleszcz

Jeszcze kilka lat temu większość właścicieli psów największe zagrożenie ze strony kleszczy kojarzyła przede wszystkim z boreliozą. Dziś lekarze weterynarii coraz częściej zwracają uwagę na inną chorobę, która dla zwierząt bywa znacznie bardziej niebezpieczna. Chodzi o babeszjozę, nazywaną przez wielu specjalistów jednym z najgroźniejszych schorzeń odkleszczowych występujących u psów.

W gabinetach weterynaryjnych liczba przypadków wyraźnie rośnie. Problem dotyczy praktycznie całego kraju, a szczególnie regionów bogatych w lasy, tereny zielone i podmokłe. Pomorze Zachodnie należy do obszarów, gdzie kleszcze mają bardzo dobre warunki do rozwoju, a łagodne zimy sprawiają, że aktywność pasożytów trwa znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Wielu właścicieli nadal uważa, że zagrożenie pojawia się wyłącznie podczas spacerów po lesie. To błędne przekonanie. Kleszcze coraz częściej spotykane są również w miejskich parkach, na działkach, osiedlowych trawnikach i terenach rekreacyjnych. W praktyce pies może przynieść pasożyta do domu nawet po krótkim spacerze w centrum miasta.

Babeszjoza rozwija się po ukąszeniu przez zakażonego kleszcza. Do organizmu psa przedostają się mikroskopijne pierwotniaki, które zaczynają atakować czerwone krwinki. Choroba postępuje bardzo szybko i prowadzi do ich masowego rozpadu. To z kolei wywołuje reakcję łańcuchową obejmującą kolejne narządy. Pierwsze objawy bywają niepozorne. Pies staje się mniej aktywny, nie ma apetytu, więcej śpi i niechętnie wychodzi na spacery. Później pojawia się wysoka gorączka, osłabienie, przyspieszony oddech i charakterystyczny ciemny, brunatny kolor moczu. W tym momencie sytuacja często jest już bardzo poważna.

Lekarze weterynarii podkreślają, że przy babeszjozie czas odgrywa kluczową rolę. Zwlekanie z wizytą w lecznicy nawet o kilkanaście godzin może znacząco pogorszyć rokowania. Nieleczona choroba prowadzi do ciężkiej niedokrwistości, niewydolności nerek, uszkodzenia wątroby, zaburzeń krzepnięcia krwi i niewydolności wielonarządowej. To kończy się śmiercią zwierzęcia.

Największym problemem jest fakt, że wielu właścicieli bagatelizuje pierwsze symptomy. Osowiałość czy brak apetytu bywają tłumaczone zmęczeniem, upałem lub przejściową niedyspozycją. Tymczasem właśnie wtedy choroba rozwija się najintensywniej.

Specjaliści zgodnie podkreślają, że najskuteczniejszą metodą walki z babeszjozą pozostaje profilaktyka. Psy powinny być regularnie zabezpieczane przed kleszczami za pomocą odpowiednich preparatów dobranych przez lekarza weterynarii. Warto pamiętać, że skuteczność ochrony zależy nie tylko od rodzaju środka, ale również od systematyczności jego stosowania.

Po każdym spacerze, szczególnie w lesie, na łąkach i terenach porośniętych wysoką trawą, należy dokładnie obejrzeć sierść zwierzęcia. Nie daje to stuprocentowej ochrony, ale pozwala ograniczyć ryzyko.

 

Popularne Artykuły