środa, 16 września, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

„Ustawa radarowa” i koniec z unikaniem mandatów. Rząd szykuje rewolucję w karaniu kierowców

Choć w Polsce z roku na rok przybywa fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości, wciąż duża część zarejestrowanych przez nie wykroczeń kończy się niczym — bez mandatu i bez konsekwencji dla kierowcy. Ministerstwo Infrastruktury chce to zmienić i przygotowało projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, który właśnie trafił do konsultacji publicznych. Autorzy przepisów zapowiadają kompleksową reformę całego systemu wykrywania i egzekwowania naruszeń rejestrowanych przez automatyczne urządzenia — fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości oraz kamery na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych.

Problem, z którym mierzy się dziś system, polega na tym, że kierowcy znaleźli wiele sposobów na to, by uniknąć odpowiedzialności za zarejestrowane wykroczenie. Część właścicieli pojazdów po prostu nie odbiera korespondencji albo ignoruje wezwania kierowane przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego w ramach systemu CANARD. Inni wskazują jako kierowcę kilka różnych osób naraz albo podają dane obywateli państw spoza Polski, co skutecznie utrudnia dalsze postępowanie. Zdarza się też, że właściciele w ogóle nie przekazują wystarczających informacji pozwalających jednoznacznie zidentyfikować, kto faktycznie prowadził pojazd w momencie wykroczenia.

Osobną kategorią problemów są sprawy dotyczące samochodów zarejestrowanych poza Polską, zwłaszcza spoza Unii Europejskiej — w ich przypadku wyegzekwowanie jakiejkolwiek odpowiedzialności bywa dziś praktycznie niemożliwe. Nierzadko dochodzi też do sytuacji, w której sprawa po prostu ulega przedawnieniu, zanim urzędnicy zdążą ją skutecznie zakończyć.

Projekt nie rezygnuje z podstawowej zasady, zgodnie z którą to kierowca odpowiada za popełnione wykroczenie. Wprowadza jednak mechanizmy, które mają pozwolić zamknąć sprawę nawet wtedy, gdy dotychczas nie udawało się jednoznacznie ustalić, kto faktycznie siedział za kierownicą.

Zgodnie z nową propozycją, Główny Inspektorat Transportu Drogowego w ramach systemu CANARD będzie w pierwszej kolejności ustalał właściciela pojazdu — w przypadku aut zarejestrowanych w Polsce na podstawie danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów, a w przypadku pojazdów z innych krajów Unii Europejskiej za pośrednictwem Krajowego Punktu Kontaktowego. Istotna zmiana dotyczy też firm leasingowych i wypożyczalni długoterminowych — jeśli samochód jest użytkowany na podstawie umowy trwającej dłużej niż 30 dni, zawiadomienie o wykroczeniu trafi bezpośrednio do faktycznego użytkownika pojazdu, a nie do formalnego właściciela, czyli leasingodawcy. Ma to znacząco skrócić i uprościć całą procedurę.

Zamiast mandatu – wysoka opłata administracyjna

Kluczowa zmiana dotyczy sytuacji, w której właściciel lub użytkownik pojazdu nie zareaguje na wezwanie w ciągu 30 dni. Wtedy zamiast klasycznego mandatu karnego zostanie na niego nałożona opłata administracyjna. Choć nie wiąże się ona z punktami karnymi, jej wysokość ma być wyraźnie wyższa niż standardowy mandat, a jej ostateczna kwota zależeć będzie od rodzaju popełnionego naruszenia oraz skali przekroczenia dozwolonej prędkości.

W projekcie przewidziano konkretne progi finansowe. Za przekroczenie prędkości o mniej niż 30 km na godzinę opłata wyniesie 1500 zł, a za przekroczenie o ponad 71 km na godzinę — aż 7500 zł. Niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej ma kosztować 3000 zł, natomiast wjazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym — 6000 zł. Ustawodawca przewidział jednak zachętę do szybkiego regulowania należności: jeśli opłata zostanie uiszczona w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia, jej wysokość zostanie obniżona o 20 procent. Ma to skłaniać kierowców do dobrowolnego i sprawnego rozliczania się z urzędem oraz odciążyć organy zajmujące się egzekwowaniem należności.

Projekt przewiduje też wyjątki — od odpowiedzialności będzie można się uwolnić, ale tylko w ściśle określonych sytuacjach, na przykład gdy pojazd w chwili wykroczenia był już skradziony albo znajdował się w posiadaniu innej osoby niż formalny właściciel. To jednak sam właściciel będzie musiał wykazać, że taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce.

Ministerstwo planuje również stworzenie centralnej bazy danych obejmującej naruszenia popełnione pojazdami zarejestrowanymi poza granicami Polski — zarówno w państwach Unii Europejskiej, jak i spoza niej. Dzięki takiej bazie możliwe będzie egzekwowanie nieuregulowanych opłat bezpośrednio podczas kontroli drogowej albo granicznej. W skrajnych przypadkach nieopłacona należność mogłaby nawet skutkować zatrzymaniem pojazdu na granicy i uniemożliwieniem mu wjazdu do Polski lub wyjazdu z kraju, dopóki dług nie zostanie uregulowany.

Nowe przepisy mają też uporządkować kwestię tolerancji pomiarowej stosowanej przez urządzenia rejestrujące — dotąd funkcjonowała ona jedynie w praktyce, a nie wprost w przepisach. Obecnie fotoradar wykonuje zdjęcie dopiero wtedy, gdy różnica między zarejestrowaną a dopuszczalną prędkością przekroczy 10 km na godzinę. Zgodnie z nowym podejściem, wartość przekroczenia prędkości będzie ustalana jako różnica między prędkością zmierzoną a dopuszczalną, pomniejszona dodatkowo o 5 km na godzinę, a w przypadku wykroczeń popełnionych na autostradach i drogach ekspresowych — o 6 km na godzinę.

Nowe rozwiązania nie zaczną obowiązywać od razu. Jeśli projekt przejdzie pełną ścieżkę legislacyjną i zostanie ostatecznie podpisany przez prezydenta, nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2028 roku.

Popularne Artykuły