środa, 22 lipca, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

To już prawdziwa rzeź polskich firm. Tak umiera mały biznes na naszych oczach

W pierwszym półroczu 2025 roku z rynku zniknęło niemal 100 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, a kolejne 180 tys. zostało zawieszonych – wynika z danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. To liczby, które rzucają cień na kondycję polskich mikroprzedsiębiorstw.

 

Między styczniem a czerwcem tego roku do CEIDG wpłynęło 99,8 tys. wniosków o zamknięcie firm. To o 0,1 proc. więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Niby kosmetyczna różnica, ale zjawisko trwa, a nie znika. W sześciu województwach – kujawsko-pomorskim, podlaskim, pomorskim, śląskim, świętokrzyskim i zachodniopomorskim – więcej firm zamknięto niż otwarto. Dlaczego? Według ekspertów, duże znaczenie mają struktura gospodarcza regionu, poziom uprzemysłowienia, a nawet demografia i dostęp do infrastruktury. Na przykład w Śląskiem sytuację pogarsza kryzys w branży automotive, gdzie ograniczenie produkcji aut pociąga za sobą zmniejszone zapotrzebowanie na usługi i komponenty. Z kolei w słabiej rozwiniętych gospodarczo regionach, jak Podlaskie czy Świętokrzyskie, nawet lokalny kryzys w jednym mieście może wpłynąć na cały region.

Eksperci są zgodni – rosnące składki ZUS, niskie marże, a także niestała koniunktura to główne powody rezygnacji z prowadzenia działalności. Składki ZUS są jednym z największych hamulców. W firmach o niskiej marży ich wysokość po prostu „zjada” zyski. W gospodarce brakuje stabilnych sygnałów, a wielu przedsiębiorców nie widzi sensu w dalszym „ciągnięciu” biznesu tylko po to, by przetrwać kolejne miesiące. Najbardziej cierpią branże budowlana, produkcyjna i handlowa, szczególnie w wersji mikro.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku 179,4 tys. przedsiębiorców zawiesiło działalność. To nieco więcej niż w 2024 roku. Tu też pojawia się haczyk: im dłużej trwa zawieszenie, tym większe ryzyko, że firma nie wróci na rynek. Czas pokaże, ile z tych tysięcy zawieszonych działalności faktycznie powróci, a ile stanie się kolejnym numerem w statystyce upadków.

Choć oficjalnie nie ma mowy o gospodarczym tąpnięciu, liczby nie kłamią. Setki tysięcy małych firm znikają z rynku lub wstrzymują działalność. A to właśnie mikroprzedsiębiorstwa stanowią fundament polskiej gospodarki – zatrudniają miliony ludzi i generują znaczną część PKB.

Dopóki prowadzenie małej firmy będzie obciążone wysokimi kosztami, niestabilnością i brakiem realnego wsparcia, dopóty kolejne firmy będą znikać – cicho, bez rozgłosu, ale z poważnymi konsekwencjami dla całej gospodarki. To cicha rzeź, której skutki odczujemy wszyscy.

 

Popularne Artykuły