poniedziałek, 11 maja, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Tajne akta WOP i SB odzyskane po latach. IPN odkrywa dokumenty, które miały zniknąć na zawsze

To jedno z najważniejszych archiwalnych odkryć ostatnich lat. Instytut Pamięci Narodowej odzyskał największy – pod względem ilościowym – zbiór dokumentów po organach bezpieczeństwa PRL, jaki trafił do jego zasobu po 1989 roku. Materiały obejmują działalność m.in. Wojsk Ochrony Pogranicza, Służby Bezpieczeństwa, Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego czy Milicji Obywatelskiej.

O szczegółach poinformowano podczas konferencji prasowej w szczecińskim oddziale IPN. Jak podkreślił dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prokurator Andrzej Pozorski, odzyskane dokumenty mają „istotne znaczenie dla historii Polski”.

– W trakcie przeprowadzonych czynności zabezpieczono kilka tysięcy oryginalnych dokumentów. Wytworzone one były przez zwiad WOP, ale również Służbę Bezpieczeństwa, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego czy Akademię Spraw Wewnętrznych – mówił prokurator.

Od mieszkania byłego funkcjonariusza do ogólnopolskiej operacji

Początkiem sprawy było przeszukanie przeprowadzone 14 listopada 2025 roku w Koszalinie. Funkcjonariusze policji i prokurator IPN weszli do mieszkania byłego oficera operacyjnego zwiadu Bałtyckiej Brygady WOP. Podejrzenia dotyczyły przechowywania oryginalnych dokumentów operacyjnych.

W wyniku tych działań zabezpieczono tysiące materiałów, co stało się punktem wyjścia do dalszego śledztwa. Kolejny etap miał już charakter skoordynowanej operacji na skalę ogólnopolską.

– W dniu 24 lutego 2026 roku dokonaliśmy skoordynowanych przeszukań w 9 miejscach na terenie województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, podlaskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego. Zostało zabezpieczonych 172 jednostki zwarte, 15 teczek pracy i personalnych tajnych współpracowników oraz 8382 dokumenty luźne – poinformował prokurator Marek Rabiega, naczelnik szczecińskiej komisji IPN.

Dokumenty, których „nie było”

Jednym z najbardziej uderzających elementów sprawy jest fakt, że część odzyskanych materiałów formalnie nie powinna istnieć.

– Niektóre z zabezpieczonych dokumentów oficjalnie… nie istniały, gdyż zostały już podobno zniszczone – wskazał prokurator Rabiega.

Wśród zabezpieczonych archiwaliów znajdują się także dokumenty wytworzone już po 1990 roku, które nadal posiadały klauzule tajności. Ich nielegalne przechowywanie może stanowić przestępstwo. Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Pojawiły się nowe wątki, których na obecnym etapie nie ujawniono.

Zabezpieczony zbiór nie ogranicza się do dokumentacji administracyjnej. Obejmuje również materiały operacyjne, w tym dotyczące działalności agenturalnej.

– Są tu materiały administracyjne, zbiory wewnętrznej biblioteki, materiały operacyjne zwiadu WOP, w tym materiały agenturalne, czyli tajnych współpracowników – wyjaśnił Tomasz Dźwigał, naczelnik Oddziałowego Archiwum IPN w Szczecinie.

To oznacza, że wśród dokumentów mogą znajdować się informacje o sieci współpracowników, metodach działania służb oraz konkretnych operacjach prowadzonych wobec obywateli.

Prokuratura IPN wystosowała jednocześnie jasny sygnał do osób, które mogą posiadać podobne materiały.

– Jeśli ktoś posiada dokumenty, o których wie, iż stanowią zasób archiwalny IPN lub choćby nie jest tego pewien, to rekomenduję, aby zgłosił się do Oddziałowego Archiwum IPN z prośbą o ocenę tego dokumentu. Taki dobrowolny akt wydania daje podstawę do zaniechania ścigania danej osoby za przestępstwo. Nam, prokuratorom, najbardziej zależy na ich odzyskaniu, gdyż każdy taki dokument jest cenny dla naszej historii – zaznaczył prokurator Rabiega.

Znaczenie odkrycia

Odzyskanie tak dużego zbioru dokumentów ma znaczenie wykraczające poza archiwistykę. Po pierwsze, może ono uzupełnić luki w wiedzy o funkcjonowaniu aparatu bezpieczeństwa PRL, zwłaszcza w obszarze działań operacyjnych i sieci agenturalnych. Po drugie, daje realne narzędzia do prowadzenia postępowań przeciwko osobom odpowiedzialnym za represje, także w przypadkach dotąd uznawanych za trudne do udowodnienia.

Po trzecie wreszcie, odkrycie podważa przekonanie o kompletności dotychczasowych zasobów archiwalnych. Skoro część dokumentów uznawanych za zniszczone faktycznie przetrwała, oznacza to, że obraz działalności służb bezpieczeństwa wciąż może ulegać zmianie.

Dla historyków to nowe źródła. Dla prokuratorów – potencjalne dowody. Dla opinii publicznej – przypomnienie, że archiwa PRL wciąż skrywają nie do końca poznaną część historii.

Popularne Artykuły