Wraz z nadejściem nowego roku zmienił się regulamin Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego (SBO). Oficjalne komunikaty głoszą o wzmocnieniu przejrzystości i usprawnieniu procedur, ale patrząc na szczegóły, trudno oprzeć się wrażeniu, że to tylko kosmetyczne poprawki. Sedno problemu — możliwość upolitycznienia inicjatywy — pozostaje nierozwiązane, a wręcz przeciwnie: do regulaminu dodano zapis, który umożliwia finansowanie inwestycji na ternach, które nie należą do miasta.
Regulamin, który niczego nie zmienia? Na papierze zmiany wydają się istotne. Większy nacisk na transparentność procesu, lepsza weryfikacja projektów, a nawet deklaracje o wzmacnianiu obywatelskiego charakteru SBO. Jednak żadna z tych nowości nie dotyka kluczowego problemu: politycznego wykorzystania budżetu przez radnych i lokalnych polityków.
Dokument został zaakceptowany przez radnych. Nowy regulamin oznacza nowe zasady, a wśród nich m.in.:
– powrót do projektów ogólnomiejskich (80% środków przeznaczone na projekty lokalne i 20% na projekty ogólnomiejskie);
– umożliwienie składania projektów na terenach spółdzielni mieszkaniowej, wspólnoty mieszkaniowej (zarządzanej przez spółdzielnię mieszkaniową w budynkach, w których znajdują się także lokale należące także do tej spółdzielni) i terenów Skarbu Państwa;
– powołanie Rady, odpowiadającej za rozpatrywanie odwołań autorów, których projekty zostały zweryfikowane negatywnie. W skład Rady może wejść nie więcej niż 4 przedstawicieli organizacji pozarządowych, oraz przedstawicieli Rad Osiedli, a także nie więcej niż 5 mieszkańców.
– wprowadzenie minimalnej liczby 50 głosów dla projektów zwycięskich;
– czas głosowania będzie trwał minimum 21 dni;
– każdemu głosującemu będą przysługiwały 3 głosy: 1 głos na projekt ogólnomiejski i 2 na projekty lokalne (przy czym na 1 projekt lokalny można oddać maksymalnie 1 głos).
– autorem i współautorem projektu do SBO nie może być Radny Rady Miasta, Prezydent, Zastępca Prezydenta, Sekretarz i Skarbnik Miasta;
– zobowiązuje się Prezydenta do rokrocznego zwiększania środków na SBO aż do osiągnięcia wysokości 1% wydatków gminy zawartych w ostatnim przedłożonym sprawozdaniu z wykonania budżetu w danej edycji SBO.
SBO miał być przestrzenią dla mieszkańców, gdzie to ich potrzeby i pomysły będą kształtować miasto. Tymczasem w praktyce od dawna jest to „poligon polityczny. Nowe zasady niewiele w rzeczywistości zmieniają: politycy – w tym radni miejscy – wciąż mogą promować projekty przez podstawione osoby, czyli tzw. „słupy”. Regulamin tego nie zabrania, a co więcej, nie zabrania na ich promocję za pośrednictwem oficjalnych kanałów czy podczas spotkań, które z założenia miały służyć mieszkańcom.
Historia problemów z SBO
Problemy z upolitycznieniem SBO nie są nowe. W poprzednich edycjach regularnie pojawiały się oskarżenia o wykorzystywanie budżetu do promowania projektów powiązanych z lokalnymi politykami. Niektóre inicjatywy, mimo niewielkiego poparcia wśród mieszkańców, zdobywały popularność dzięki intensywnej kampanii promocyjnej prowadzonej przez radnych lub ich zaplecze. A radni nie mieli żadnych obiekcji, by na ulotkach promujących jakiś projekt, umieszczać swoje zdjecia jako radnych, dokonując autopromocji. Takie sytuacje skutecznie zniechęcały autentycznych społeczników, którzy widzą, że ich oddolne inicjatywy nie mają szans w starciu z projektami wspieranymi przez polityczną machinę. Nic dziwnego, że zainteresowanie ideą SBO systematycznie maleje.
Tendencja spadkowa osiągnęła swoje apogeum w 2024 roku, kiedy to odnotowano rekordowo niską frekwencję wśród głosujących w porównaniu do poprzednich lat. To wyraźny sygnał, że mieszkańcy tracą wiarę w sens inicjatywy.
Głównym powodem tej sytuacji jest poczucie braku wpływu. Wielu mieszkańców uważa, że ich głosy niczego nie zmienią, skoro i tak wygrywają projekty wspierane przez polityków. To rodzi frustrację i apatię, co z kolei prowadzi do jeszcze większej dominacji politycznych interesów w SBO. Nowe zasady miały to zmienić, ale… czy naprawdę zmienią?
Czyj to właściwie budżet?
W obecnym kształcie SBO bardziej przypomina narzędzie autopromocji niż inicjatywę obywatelską. Przykłady? Projekty zgłaszane przez osoby blisko związane z radnymi lub ich zaplecze polityczne. Następnie takie pomysły zyskują szeroką promocję w mediach społecznościowych czy podczas lokalnych wydarzeń, skutecznie marginalizując oddolne inicjatywy.
To sytuacja, która zniechęca autentycznych społeczników. Jak bowiem konkurować z projektami, za którymi stoi dobrze naoliwiona machina promocyjna? Nawet najlepszy pomysł może przepaść, jeśli brakuje środków i wsparcia, jakie mają „słupy” polityków. Bo zapis o tym, że „autorem i współautorem projektu do SBO nie może być Radny Rady Miasta, Prezydent, Zastępca Prezydenta, Sekretarz i Skarbnik Miasta” wydaje się mało skuteczny, bo „słupa” zawsze można podstawić. Jak wskazują mieszkańcy Szczecina, wiele projektów już wcześniej było pisanych językiem typowo urzędowym, a podpisywał się ktoś, kogo… nikt nie znał.
Do regulaminu wprowadzono możliwość składania projektów na terenach spółdzielni mieszkaniowych. Choć teoretycznie otwiera to nowe możliwości dla mieszkańców, w praktyce w 2024 roku doprowadziło to do poważnych kontrowersji. Wiceprezydent Marcin Biskupski zgłosił projekty, które wzbudziły oburzenie.
– Dwa z tych projektów dotyczą nieruchomości związanych z SM Dąb, w której członkiem jednej z Rad Osiedla Spółdzielczego jest właśnie nasz Zastępca. W jednym współautorką jest Sylwia Łopyta, Kierowniczka Administracji Osiedla. Oczywiście przypadkowo również te projekty są w okręgu wyborczym naszego Zastępcy Prezydenta (…) – zauważał wówczas Szymon Osowski, prezes Watchdog Polska, organizacji walczącej o jawność informacji w polskich samorządach.
Takie sytuacje pokazują, jak nowe regulacje mogą być wykorzystywane w sposób, który podważa zaufanie mieszkańców do idei SBO. Bo wprowadzenie spółdzielni mieszkaniowych „do gry” sprawia, że pieniądze miejskie mogą (i prawdopodobnie będą) wydawane na terenach, które do miasta nie należą.
Co należałoby zmienić?
Aby SBO faktycznie był obywatelski, konieczne są konkretne kroki:
- Zakaz promocji projektów przez polityków i radnych — Regulamin powinien jednoznacznie wykluczyć możliwość zaangażowania osób pełniących funkcje publiczne w promowanie projektów. Obejmuje to również korzystanie z oficjalnych kanałów komunikacji.
- Większa kontrola zgłaszających — Wprowadzenie mechanizmów weryfikacji, które pozwolą wyeliminować zgłoszenia tworzone przez podstawione osoby.
- Wsparcie dla oddolnych inicjatyw — Miasto powinno aktywnie wspierać mniejsze projekty, oferując np. bezpłatną pomoc w ich promocji czy organizacji spotkań informacyjnych.
- Transparentność procesu — Każdy etap realizacji projektów powinien być jawny i dostępny dla mieszkańców, aby uniknąć podejrzeń o manipulacje.
Szczeciński Budżet Obywatelski w swojej obecnej formie nadal jest daleki od ideału, a zmiany w regulaminie wciąż nie są krokiem w dobrą stronę. Bez rozwiązania kluczowych problemów są one tylko powierzchownymi ulepszeniami. Mieszkańcy zasługują na inicjatywę, która faktycznie będzie należeć do nich, a nie stanie się kolejnym narzędziem politycznej gry.





