środa, 18 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Rzemieślnicy wciąż poszukiwani. Ich AI nie zastąpi

Jeszcze kilka lat temu wielu ekspertów wieszczyło koniec klasycznych zawodów rzemieślniczych. Uważano, że w dobie automatyzacji, globalizacji i taniej siły roboczej z Azji, rzemiosło nie ma szans na przetrwanie. Dziś wiemy już, że to nie tylko nietrafione przewidywania, ale wręcz odwrotność tego, co dzieje się na rynku pracy. Polska – podobnie jak wiele innych krajów – zaczyna doceniać wartość fachu, który przez dekady był lekceważony.

Zawody takie jak cieśla, dekarz, stolarz, introligator, a nawet szewc czy kaletnik – znów zyskują na znaczeniu. Wpływa na to kilka zjawisk: po pierwsze – rosnący popyt na renowację i budownictwo tradycyjne, po drugie – moda na lokalność, unikatowość i jakość, a po trzecie – dramatyczne braki kadrowe wśród fachowców. Wielu z nich przeszło już na emeryturę, a brakuje młodych, którzy mogliby ich zastąpić.

Ale nie chodzi wyłącznie o tradycyjne rzemiosło.

– Dynamicznie rozwija się również sektor nowoczesnych zawodów technicznych. Mechatronik, technik chłodnictwa, automatyk przemysłowy: to profesje, które łączą manualne umiejętności z zaawansowaną wiedzą inżynieryjną. Ich przedstawiciele są dziś rozchwytywani nie tylko w Polsce, ale i za granicą, a szkoły techniczne zyskują na prestiżu – zdradza Maciej Patynowski, organizatorów szczecińskich Targów Pracy.

W tym kontekście szczególne zainteresowanie budzi chociażby Goleniów, który od lat rozwija swój potencjał przemysłowy i logistyczny, a teraz również edukacyjny. To właśnie tu, we współpracy producenta łodzi i jachtów z lokalną szkołą, rozpoczęto kształcenie uczniów w zawodzie szkutnika. Jeszcze do niedawna szkutnictwo kojarzyło się głównie z Mazurami czy wybrzeżem, dziś – dzięki tej inicjatywie – wraca jako realna ścieżka kariery dla młodych ludzi z Pomorza Zachodniego.

To nie tylko kurs czy przedmiot zawodowy – to kompleksowy program, w którym uczniowie uczą się budowy jednostek pływających od podstaw, pod okiem doświadczonych stoczniowców, z wykorzystaniem nowoczesnych materiałów i technologii. Mają też okazję uczestniczyć w realnych procesach produkcyjnych, testować gotowe konstrukcje i zdobywać doświadczenie, które procentuje w przyszłości. Dla wielu z nich to pierwsza okazja, by połączyć pasję do techniki z pracą w kreatywnym i dobrze opłacanym zawodzie.

– Powrót do rzemiosła nie jest tylko sentymentalną podróżą w przeszłość. To pragmatyczna odpowiedź na potrzeby rynku pracy i wyzwania związane z przyszłością gospodarki – komentuje Maciej Patynowski.

Szkoły zawodowe i technika znów mają znaczenie – a przykład Goleniowa pokazuje, że współpraca biznesu z edukacją może dawać konkretne efekty. W świecie, w którym coraz więcej mówi się o AI i pracy zdalnej, fach w ręku nadal bywa największym atutem.

 

Popularne Artykuły