czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Rekordy (nie)do pozazdroszczenia – czyli ile promili to już za dużo?

Polska słynie z wielu rzeczy – pięknych krajobrazów, gościnnych ludzi, pysznych pierogów i… no właśnie – niechlubnych rekordów promilowych. I choć można by było uznać to za osobliwą konkurencję ekstremalną, to jednak skutki bywają bardzo realne – i bardzo tragiczne. Ale zanim złapiemy się za głowę, rzućmy okiem na kilka alkoholowych „osiągnięć” Pomorza Zachodniego, które z jednej strony wywołują uśmiech niedowierzania, a z drugiej – stanowią poważne ostrzeżenie.

Zacznijmy od klasyka: „wesoły ciągnik”. To nie bajka, to powiat gryficki, kwiecień 2023. Policjanci zatrzymali ciągnik, który raczej nie miał na celu orania pola – chyba że pola procentowego. Pasażerowie rozbawieni, butelki po wódce puste, a kierowca? 3,5 promila! Gdyby zamiast na drogę wjechał na parkiet, miałby spore szanse w konkursie disco polo. Ale niestety – prowadził pojazd.

Z kolei w marcu 2013 roku Choszczno dorzuciło coś do promilowego folkloru. Rowerzysta z wynikiem 6,3 promila, który – nie żartujemy – zasnął na rowerze podczas jazdy. Dodatkowo trzymał reklamówkę, która wkręciła się w przednie koło. Policjanci przyznali później, że widzieli już wiele, ale czegoś takiego jeszcze nie.

Również w okolicach Choszczna, w styczniu 2021 roku, znaleziono rowerzystę nieprzytomnego na poboczu drogi. Badanie alkomatem? 10 promili. To już raczej nie stan nieważkości, a niemal teleportacja. Mimo wszystko – przeżył. Polska szkoła przetrwania.

Ale tytuł „królowej promili” bezdyskusyjnie należy do pani Sabiny z Goleniowa, która w 2013 roku trafiła do szpitala z wynikiem… 11 promili! Rekord, którego do dziś nie pobiła żadna inna kobieta w Polsce. Co ciekawe, po dwóch dniach kroplówek doszła do siebie. Twierdzi, że pamięta, kiedy zaczęła pić – ale niekoniecznie, kiedy skończyła. No cóż, kto by liczył.

Inni rekordziści? Proszę bardzo:

  • 12,3 promila – Maków-Kolonia, 2009 rok.

  • 13,74 promila – Alfredówka, 2013 rok. Znaleziony nieprzytomny przy rowie. Przeżył.

  • 14,8 promila – Wrocław, 1995 rok. Niestety, kierowca zmarł nie z powodu alkoholu, ale w wyniku obrażeń po wypadku.

  • I wreszcie: 22,3 promila – Dobrołęka pod Ostrołęką. Rekord Polski? Tak, choć nieoficjalny – krew pobrana z rany mogła być zanieczyszczona. Kierowca nie przeżył.

    Skandal w Pyrzycach. Wysoki rangą urzędnik spowodował kolizję? „Był kompletnie pijany”

Śmiech śmiechem, ale…

Choć niektóre z tych historii brzmią jak czarne komedie, to niestety są dowodem na to, że alkohol wciąż stanowi ogromne zagrożenie. Jak wynika z danych Eurostatu, Polska znajduje się w ścisłej czołówce krajów europejskich pod względem zgonów spowodowanych zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu. A odsetek ten podwoił się w ciągu ostatnich 10 lat.

A przy tym, wielu Polaków wciąż siada za kierownicą po spożyciu alkoholu. Nie ma dnia, by policja w naszym regionie nie zatrzymała kogoś, kto po „kilku głębszych” uznał, że „jeszcze może”. Tylko że to „jeszcze” często kończy się tragedią – czyjąś lub własną.

Pani Sabina może być legendą, a rowerzysta z reklamówką bohaterem anegdoty, ale nie zapominajmy – alkohol i kierownica nigdy nie powinny iść w parze. A jeśli już musisz – weź taksówkę, autobus albo przynajmniej… idź pieszo. Choć nie z reklamówką w kołach.

Popularne Artykuły