czwartek, 15 stycznia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Porsche, BMW, Hyundai, VW – auta i ich kierowcy wygrywają z zielenią

„Kiedyś był tu trawnik i zieleń, teraz jest rozjeżdżona piaszczysta breja. Kierowcy są tu coraz bardziej bezczelni” – alarmuje nasz czytelnik. Porsche, BMW, Hyundai – te i wiele innych samochodów można niemal codziennie zobaczyć zaparkowane na zniszczonych terenach zielonych przy ulicy Duńskiej. Czy brak miejsc parkingowych jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla zamiany trawnika na parking?

Straż Miejska od lat walczy z problemem dzikiego parkowania na terenach zielonych. Wzdłuż ulicy Duńskiej ustawiono liczne słupki, by powstrzymać kierowców przed dewastacją trawników.

– Nie są one estetyczne i chciałoby się, by ich nie było, ale kierowcy wciąż znajdują nowe miejsca do rozjeżdżania – mówi z ubolewaniem Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej w szczecinie.

Funkcjonariusza zapewnia, że strażnicy będą pojawiali się przy Duńskiej i dyscyplinowali kierowców, ale skala dzikiego parkowania jest tak duża, że nie sposób z tym wygrać – chyba że strażnicy nie odjeżdżaliby z tego miejsca. Kierowcy przejmują się zniszczeniami i wciąż parkują na zielonych terenach, zostawiając po sobie jedynie piach i koleiny.

– Chcielibyśmy uniknąć stawiania słupków przy każdym trawniku w mieście, natomiast brak poszanowania terenów zielonych jest przerażający – komentuje Joanna Wojtach.

Problem nie dotyczy tylko Duńskiej – podobna sytuacja ma miejsce w wielu częściach miasta. Straż Miejska interweniuje, ale nie zawsze może skutecznie karać za niszczenie zieleni, ponieważ orzecznictwo sądów w takich kwestiach pozostawia wiele do życzenia.

– Zgodnie z art. 144 par. 1 Kodeksu wykroczeń niszczenie lub uszkadzanie roślinności na terenach przeznaczonych do użytku publicznego zagrożone jest karą grzywny do 1000 zł albo karą nagany – tłumaczy adwokat, Jędrzej Łopatto. – Zaparkowanie pojazdu na trawniku w sposób oczywisty prowadzi do niszczenia zieleni. Odpowiedzialność taka grozi także kierowcy parkującemu samochód na klepisku, nawet, jeżeli widoczne są na nim pojedyncze źdźbła trawy. W takich przypadkach funkcjonariusze służb porządkowych natrafiają jednak na trudności w udowodnieniu, że kierujący pojazdem dokonał zniszczenia lub uszkodzenia zieleni – przyznaje.

Czy władze miasta znajdą sposób na pogodzenie interesów kierowców i mieszkańców, którzy chcieliby mieszkać w estetycznym otoczeniu? Na razie odpowiedzi brak, a kolejne trawniki zamieniają się w klepiska.

 

Popularne Artykuły