Jak informuje portalsamorzadowy.pl, powołując się na raport Fundacji ClientEarth, ponad 40 zapór wodnych w Polsce przekroczyło tzw. wiek alarmowy, a co piąta z nich znajduje się w złym stanie technicznym. Zdaniem organizacji, starzejąca się infrastruktura wodna jest w wielu przypadkach eksploatowana dalej bez pełnej oceny jej wpływu na środowisko, co stwarza realne ryzyko zarówno dla ludzi, jak i dla ekosystemów rzecznych.
Raport, zatytułowany „Zapory po terminie – jak Europa przedłuża życie starzejących się zapór bez oceny oddziaływania na środowisko”, zwraca uwagę na problem systemowy: obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dotyczy dziś przede wszystkim nowych inwestycji. Tymczasem decyzje o dalszej eksploatacji obiektów zbudowanych dekady temu – w zupełnie innych warunkach klimatycznych, hydrologicznych i przy innym poziomie wiedzy naukowej – zapadają najczęściej bez takiej ponownej analizy.
Jak podkreśla Maja Starosta, prawniczka z Fundacji ClientEarth i autorka raportu, cytowana przez portalsamorzadowy.pl, wchodzimy dziś w okres masowego starzenia się wielkich zapór. Powołuje się przy tym na dane ONZ, według których po pięćdziesięciu latach eksploatacji zapora staje się znacznie bardziej podatna na awarie – rosną wówczas koszty remontów i modernizacji, maleje funkcjonalność zbiornika w miarę jego zamulania, a wraz z tym rośnie ryzyko poważnej katastrofy.
Setki milionów ton osadu w polskich zbiornikach
Skala problemu zamulania zbiorników w Polsce jest, jak wynika z raportu, bardzo duża. Fundacja przywołuje badania Uniwersytetu Śląskiego z 2022 roku, według których w 47 kluczowych zbiornikach zaporowych w kraju zgromadziło się już blisko 200 mln ton osadów. Koszty samego usuwania takich nagromadzeń bywają ogromne – w przypadku zbiornika na Wisłoku konieczne było wydobycie niemal 0,72 mln metrów sześciennych osadu, a prace te kosztowały ponad 70 mln zł.
Jako ostrzegawczy przykład tego, do czego może prowadzić zaniedbanie starzejącej się infrastruktury, raport wskazuje zbiornik Pilchowice na Bobrze. Nagromadzone tam przez lata osady, przestarzała konstrukcja zapory, ekstremalnie wysokie temperatury oraz osłabiony ekosystem rzeczny miały – zdaniem autorów raportu – doprowadzić do katastrofy ekologicznej, w wyniku której doszło do masowego śnięcia ryb zarówno w samym zbiorniku, jak i w Bobrze poniżej zapory.
Cytowana przez portalsamorzadowy.pl prawniczka Fundacji ClientEarth Maria Włoskowicz zwraca uwagę, że coraz częściej za pomocą kosztownych działań technicznych próbuje się dziś odtwarzać to, co naturalnie zapewniały wcześniej procesy zachodzące w rzekach i ich dolinach, zanim zostały one przegrodzone zaporami.
Co proponuje ClientEarth?
Autorzy raportu przeanalizowali obowiązujące przepisy nie tylko w Polsce, ale też we Włoszech, Rumunii i Bułgarii. We wszystkich tych krajach, jak wskazują, decyzje o przedłużaniu eksploatacji najstarszych i potencjalnie najbardziej szkodliwych dla środowiska zapór zapadają bez ponownej oceny środowiskowej i bez udziału społeczeństwa – mimo że analogiczne wymogi obowiązują od dawna przy budowie nowych obiektów tego typu.
Fundacja rekomenduje, by przedłużenie eksploatacji dużych zapór było co do zasady poprzedzane oceną oddziaływania na środowisko lub przynajmniej wstępną analizą, czy taka ocena jest w danym przypadku konieczna. Postuluje też wprowadzenie regularnych przeglądów funkcjonalności istniejących obiektów oraz rozważanie różnych scenariuszy dalszego postępowania z nimi – od modernizacji, przez zmianę sposobu użytkowania, aż po ewentualną likwidację, jeśli wyniki oceny by to uzasadniały.
Jak zastrzega Fundacja, sama ocena środowiskowa nie oznacza automatycznie konieczności rozbiórki zapory – jej celem ma być jedynie rzetelne ustalenie, czy dalsza eksploatacja danego obiektu wciąż znajduje uzasadnienie w świetle aktualnej wiedzy naukowej, postępujących zmian klimatu oraz interesu publicznego.
Źródło: portalsamorzadowy.pl






