Poczta Polska zamiast listów ma teraz nową specjalizację? Według medialnych doniesień kontrolerzy abonamentu RTV mają ruszyć na parkingi i fotografować samochody, by sprawdzać, czy właściciele płacą za radioodbiorniki. Brzmi absurdalnie, ale problem jest całkowicie realny — choć część internetowych przekazów mocno podkręca emocje.
W ostatnich dniach wiele portali informowało o nowej metodzie kontroli abonamentu RTV. Mechanizm ma być prosty: kontroler wykonuje zdjęcie auta stojącego w miejscu publicznym, dokumentuje obecność radioodbiornika i na tej podstawie może zostać wszczęte postępowanie dotyczące opłat abonamentowych.
Największe emocje budzi kwestia samochodów firmowych i leasingowanych. Tu przepisy są wyjątkowo restrykcyjne. Osoba prywatna płaci jeden abonament na gospodarstwo domowe i obejmuje on również radio w aucie. Jednak przedsiębiorcy muszą opłacać abonament osobno za każdy odbiornik znajdujący się w samochodzie służbowym.
I właśnie dlatego pod lupą mają znaleźć się floty firmowe. Według informacji publikowanych przez media, fotografia wykonana przez szybę samochodu może być wykorzystana jako materiał dowodowy do rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego. Nie oznacza to jednak automatycznej kary. Tu zaczynają się prawne schody. Eksperci zwracają uwagę, że samo zdjęcie radioodbiornika nie musi być wystarczającym dowodem. Jak zauważa portal Telepolis, kontroler powinien jeszcze wykazać, że urządzenie rzeczywiście działa i jest zdolne do odbioru sygnału radiowego. To ważne rozróżnienie, bo internetowe wpisy często przedstawiają sytuację tak, jakby jedno zdjęcie tablicy rejestracyjnej automatycznie uruchamiało egzekucję skarbową. W praktyce procedura jest bardziej skomplikowana.
Faktem pozostaje jednak, że Poczta Polska ma ustawowe uprawnienia do kontroli obowiązku rejestracji odbiorników RTV. Potwierdzają to oficjalne informacje publikowane przez operatora. Kontrole prowadzą uprawnieni pracownicy Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej. Wysokość potencjalnych kar również robi wrażenie. Według aktualnych stawek kara za niezarejestrowane radio może wynieść około 285 zł, a za telewizor i radio ponad 900 zł.
Cała sprawa ma jeszcze jeden wymiar – polityczny. W internecie błyskawicznie wróciły archiwalne wypowiedzi Donalda Tuska z czasów opozycji, gdy abonament RTV określano mianem „haraczu”. Cytat sprzed lat znów zaczął żyć własnym życiem w mediach społecznościowych, szczególnie w kontekście obecnych działań kontrolnych. I trudno się dziwić, bo wizja kontrolera fotografującego samochody na parkingu wygląda bardziej jak scena z satyry politycznej niż codzienność państwowej poczty.
Paradoks polega na tym, że instytucja mająca problemy z terminowym doręczaniem listów coraz skuteczniej radzi sobie z kontrolowaniem radioodbiorników w autach. Dla wielu przedsiębiorców oznacza to jedno: kolejny obowiązek, kolejne ryzyko i kolejną administracyjną pułapkę, o której większość kierowców nawet nie miała pojęcia.






