Mieszkańcy kilku miejscowości w gminie Choszczno złożyli formalną petycję sprzeciwiającą się planom lokalizacji wielkoskalowych elektrowni wiatrowych. Dokument trafił do burmistrza oraz Rady Miejskiej i – jak podkreślają autorzy – ma być sprawdzianem dla lokalnych władz.
– To test dla burmistrza i dla radnych. Pytanie jest proste: będą po stronie mieszkańców czy przeciwko? – mówią inicjatorzy.
Petycja została przygotowana przez mieszkańców Radunia, Wardynia, Chełpy i Korytowa. Pod dokumentem podpisało się łącznie 266 osób, co – jak zaznaczają autorzy – pokazuje skalę społecznego sprzeciwu. Dodatkowe głosy poparcia napłynęły również z innych miejscowości w gminie.
Mieszkańcy nie sprzeciwiają się odnawialnym źródłom energii jako takim, ale zdecydowanie odrzucają lokalizację dużych instalacji w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy.
W uzasadnieniu petycji podkreślono, że planowane inwestycje mogą diametralnie zmienić charakter gminy. Chodzi przede wszystkim o turbiny o wysokości sięgającej nawet 300 metrów.
Zdaniem mieszkańców taka infrastruktura obniży komfort życia, zmieni krajobraz, doprowadzi do konfliktów społecznych, wpłynie negatywnie na wartość nieruchomości i atrakcyjność turystyczną regionu. Autorzy dokumentu wskazują, że gmina rozwija się w oparciu o walory przyrodnicze, turystykę i spokojny charakter życia. Ich zdaniem inwestycje przemysłowe tej skali stoją w sprzeczności z tym kierunkiem.
Spór o dokumenty i kierunek rozwoju
Istotnym elementem petycji jest zarzut możliwej niespójności planów inwestycyjnych z obowiązującymi dokumentami strategicznymi. Mieszkańcy powołują się na Strategię Rozwoju Gminy Choszczno oraz Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.
– Dopuszczanie rozwiązań sprzecznych z tymi dokumentami oznacza chaos planistyczny i odejście od spójnej polityki przestrzennej – wskazują.
Wśród postulatów znalazły się m.in. całkowite wykluczenie lokalizacji wielkoskalowych elektrowni wiatrowych na wskazanych obszarach, zachowanie zgodności planów miejscowych z dokumentami strategicznymi, czy też ochrona długofalowego rozwoju gminy przed decyzjami nastawionymi na krótkoterminowe zyski.
Autorzy podkreślają, że ich inicjatywa nie jest odosobniona. Podobne działania podejmowane są także w innych częściach gminy, m.in. w Piaseczniku, Boninie, Radaczewie, Sławęcinie czy Smoleniu. To – jak zaznaczają – sygnał, że sprawa ma charakter ponadlokalny i dotyczy całej wspólnoty samorządowej.
W petycji pojawia się wyraźny apel do władz: decyzje podejmowane dziś będą miały konsekwencje dla kolejnych pokoleń.
– Chwilowy zastrzyk finansowy nie może przesłonić długofalowych skutków społecznych i przestrzennych – argumentują mieszkańcy.
Sprawa farm wiatrowych w gminie Choszczno wchodzi tym samym w kolejny etap. Teraz ruch należy do burmistrza i radnych. Odpowiedź na petycję pokaże nie tylko kierunek rozwoju gminy, ale też to, na ile głos mieszkańców realnie wpływa na decyzje samorządu.
W kuluarach coraz głośniej mówi się również o możliwym kolejnym kroku mieszkańców. Jeśli władze gminy opowiedzą się za dopuszczeniem inwestycji wbrew stanowisku społeczności, nie jest wykluczone uruchomienie inicjatywy referendalnej. Taki scenariusz – jak podkreślają nieoficjalnie rozmówcy – miałby być formą bezpośredniego sprawdzenia, po której stronie stoi większość mieszkańców oraz jak daleko samorząd gotów jest ignorować wyraźny sygnał społeczny.





