W 2024 roku politycy z pompą ogłosili uruchomienie połączenia Pendolino na trasie Szczecin–Warszawa. Miało to być symboliczne zakończenie kolejowej izolacji Pomorza Zachodniego i dowód na to, że region wreszcie „wraca na mapę” Polski. Minęło kilka miesięcy – i choć pociągi jeżdżą, to pasażerów nie przybywa w takim tempie, jak się spodziewano.
Z danych opublikowanych przez aplikację Koleo – z której codziennie korzystają setki tysięcy pasażerów – jasno wynika: trasa Szczecin–Warszawa nie należy do najbardziej obleganych w Polsce. W ogóle nie znalazła się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych kierunków. Za to królują połączenia między Krakowem a Katowicami, Wrocławiem a Poznaniem, czy Gdańskiem a Gdynią – a więc codzienne, intensywnie użytkowane linie aglomeracyjne i wojewódzkie.
Według liczby sprzedanych biletów przez Koleo najpopularniejsze trasy w Polsce to:
Kraków Główny – Katowice
Wrocław Główny – Legnica
Wrocław Główny – Poznań Główny
Katowice – Gliwice
Kraków Główny – Tarnów
Warszawa Centralna – Łódź Fabryczna
Warszawa Centralna – Kraków Główny
Wrocław Główny – Opole Główne
Kraków Główny – Wrocław Główny
Warszawa Centralna – Poznań Główny
Czy to potwierdza, że rzeczywiste potrzeby mieszkańców Pomorza Zachodniego nie koncentrują się na sporadycznych podróżach do Warszawy, lecz na sprawnych i regularnych połączeniach regionalnych – do Stargardu, Koszalina, czy Gryfina? Według pasażerów, na tych trasach wciąż brakuje pociągów, częstotliwość kursów jest niewystarczająca, a skomunikowanie z przesiadkami często zawodzi. Przykładem może być Goleniowski Park Przemysłowy, który w ramach inwestycji w SKM zyskał nowoczesny przystanek, ale korzysta z niego niewiele osób, bowiem kursy pociągów nie są dostosowane do godzin pracy w zakładach parku przemysłowego.
Jak się zdaje, Województwo zachodniopomorskie zasługuje na coś więcej niż polityczną fasadę w postaci Pendolino. Potrzeba realnych inwestycji w codzienny transport – taki, który służy mieszkańcom, a nie buduje kampanijne narracje. Zamiast chwalić się luksusowym składem, który świeci pustkami, lepiej zadbać o to, by mieszkańcy małych i średnich miejscowości mieli jak wrócić do domu po pracy czy szkole.
Nie chodzi o to, że szybkie połączenie ze stolicą nie ma sensu – ale o to, że nie jest ono dziś priorytetem mieszkańców regionu, choć zostało przedstawione jako triumf polityki kolejowej. Tymczasem linie regionalne wciąż wymagają modernizacji, a wiele miejscowości wciąż nie ma żadnego dostępu do kolei.





