Ogrody Przelewice – miejsce o niezwykłej historii i potencjale, odzyskują swój dawny blask dzięki szeroko zakrojonym inwestycjom realizowanym przez Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Za rządów Koalicji Obywatelskiej (KO), z budżetu województwa przeznaczono na to przedsięwzięcie dziesiątki milionów złotych. Celem jest nie tylko odnowienie zabytkowego arboretum, lecz także stworzenie nowoczesnego centrum edukacji przyrodniczej i turystycznej wizytówki regionu. Mimo ogromnych nakładów i realnych zmian w przestrzeni publicznej, mieszkańcy gminy Przelewice okazali się chłodni wobec politycznych beneficjentów tych działań. W wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski, kandydat KO, uzyskał tu jedynie 38,84% poparcia.
Odbudowa Ogrodów Przelewice to proces wieloetapowy. Powstają nowe ścieżki, modernizowane są pawilony, a kolekcja dendrologiczna – jedna z najcenniejszych w Polsce – zyskuje odpowiednią oprawę. Projekt ten to także nowe miejsca pracy. Zatrudnienie znalazło kilkadziesiąt osób, część z nich to specjaliści sprowadzeni z zewnątrz, część – mieszkańcy gminy. Wprawdzie od dawna pojawiają się też zarzuty o „polityczne” posady. Nie sposób ukryć, że niektóre z kierowniczych stanowisk objęły osoby związane z KO lub samorządem województwa. Jednak czy to coś wyjątkowego? W Polsce niemal każdy rządzący dzieli stanowiska wedle własnego klucza i trudno oczekiwać, że się to zmieni. Trudno jednak ignorować, że mieszkańcy Przelewic mają realne korzyści z tych inwestycji – miejsca pracy, większy ruch turystyczny, poprawę infrastruktury.
Dlaczego zatem KO nie zyskuje sympatii?
Wynik wyborczy Trzaskowskiego w gminie Przelewice zaskakuje: 816 głosów, czyli 38,84% poparcia, wobec 1285 głosów (61,16%) dla Karola Nawrockiego popieranego przez PiS. Co ciekawe, to właśnie KO jako siła polityczna od lat odpowiada za największe inwestycje na terenie gminy. Skąd więc taki rozdźwięk między tym, co robi samorząd, a tym, jak głosują mieszkańcy?
Po pierwsze – mieszkańcy gminy to społeczność tradycyjna, silnie osadzona w lokalnych strukturach i wartościach. Kampania KO i Rafała Trzaskowskiego, prowadzona głównie z poziomu ogólnokrajowego, nie trafiła w tutejsze oczekiwania.
Po drugie – obecność polityków KO w Przelewicach, choć realna, bywa odbierana jako „z góry narzucona”. Gdy inwestycje spływają z województwa, nie zawsze towarzyszy im odpowiednia komunikacja z mieszkańcami. Ludzie mogą mieć poczucie, że o ich losie decyduje się gdzieś w Szczecinie lub Warszawie, a nie w ich własnej gminie.
Po trzecie – choć inwestycje są widoczne, nie każdemu poprawiły codzienne życie. Mieszkańcy, którzy nie pracują w ogrodach, nie prowadzą działalności turystycznej, a ich dzieci nie korzystają jeszcze z edukacyjnych ofert centrum przyrodniczego, mogą nie dostrzegać bezpośrednich korzyści. A jeśli już, to przypisują je nie politykom, lecz „ogrodom, które zawsze były”.
Nie można też wykluczyć swoistego „antyestablishmentowego” głosu. Paradoksalnie, im więcej inwestycji płynie do małych gmin z poziomu wyższych szczebli władzy, tym silniejsza bywa lokalna potrzeba pokazania niezależności. Głosowanie na kontrkandydata KO może być więc formą sygnału: „Doceniamy inwestycje, ale nie jesteśmy politycznie zobowiązani”.
Wreszcie, osobowość kandydata również odgrywa rolę. Trzaskowski – silnie utożsamiany z wielkomiejskim stylem i liberalnym światopoglądem – niekoniecznie rezonuje z konserwatywnym rytmem życia społeczności wiejskich. Nawet jeśli pieniądze z jego politycznego zaplecza płyną do Przelewic, serca mieszkańców może zdobyć ktoś bliższy im mentalnie i kulturowo.





