sobota, 11 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Nocna prohibicja w Szczecinie. Społecznicy zapowiadają walkę w sądzie

Od 8 sierpnia 2025 roku w Szczecinie zacznie obowiązywać nocny zakaz sprzedaży alkoholu w punktach detalicznych – sklepach, marketach i na stacjach paliw. Zakaz będzie obowiązywać codziennie od godziny 23:00 do 6:00 rano. Uchwała Rady Miasta została już opublikowana przez Wojewodę Zachodniopomorskiego, co kończy lokalny proces legislacyjny i oznacza, że przepisy wejdą w życie bez przeszkód.

Jak tłumaczą radni miejscy – głownie Koalicji Obywatelskiej, nowelizacja ma na celu poprawę bezpieczeństwa i porządku publicznego, ograniczenie zjawisk takich jak hałas, wandalizm, agresywne zachowania czy nocne libacje w miejscach publicznych. Zwolennicy zmian wskazują też na korzyści zdrowotne i społeczne – każda ilość alkoholu, jak podkreślają miejskie władze, szkodzi zdrowiu, a ograniczenie jego dostępności ma uderzyć przede wszystkim w impulsywne, nocne zakupy i picie w przestrzeni wspólnej. Zakaz nie obejmuje lokali gastronomicznych, więc w barze czy restauracji alkohol nadal będzie dostępny — nawet po 23:00.

Decyzja o wprowadzeniu nocnej prohibicji wywołała jednak falę krytyki. Część mieszkańców oraz przedstawiciele branży handlowej twierdzą, że zakaz jest zbyt radykalny i nie rozwiąże realnych problemów. Kupcy obawiają się też spadku obrotów i przerzucenia klientów do stref podmiejskich.

Faktycznie, nie brakuje głosów, że zakaz może doprowadzić do rozkwitu nocnego handlu w sąsiednich gminach, takich jak Dobra (np. Mierzyn), Kołbaskowo czy Police, które nie obowiązują szczecińskie regulacje. Dla zmotoryzowanych mieszkańców może to oznaczać jedynie kilkanaście minut jazdy autem, by zaopatrzyć się w alkohol po zakazanych godzinach — co z kolei może prowadzić do większej liczby nietrzeźwych kierowców i nocnych wyjazdów poza miasto.

Nocna prohibicja na terenie gminy? Przedsiębiorcy już wiedzą, jak ją ominąć

W odpowiedzi na uchwałę, społecznicy zapowiedzieli, że złożą skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, argumentując, że uchwała ogranicza swobody gospodarcze i może być niezgodna z konstytucyjnymi zasadami proporcjonalności. Możliwe jest nawet unieważnienie uchwały — o ile sąd uzna, że została podjęta z naruszeniem procedur konsultacyjnych lub bez rzetelnego uzasadnienia faktycznego. Sprawa może więc jeszcze powrócić na sesję Rady Miasta, a jej dalsze losy będą śledzone z uwagą nie tylko w Szczecinie, ale i w innych polskich miastach, które rozważają podobne ograniczenia.

Co ciekawe, jeden z miejskich aktywistów – Michał Wójtowicz – przeprowadził analizę skutków podobnych zakazów w innych miastach w Polsce. W większości przypadków dane nie pozostawiają złudzeń: nocna prohibicja nie przynosi poprawy, a często prowadzi do odwrotnego efektu. W niektórych miastach – jak Biała Podlaska czy Lubań – władze wycofały się z zakazu, przyznając, że nie przyniósł on spodziewanych rezultatów, a przy okazji uszczuplił dochody samorządu z tytułu koncesji alkoholowych.

Pojawia się też dużo głosów, że wprowadzenie nocnej prohibicji może również wygenerować nowe, nieprzewidziane wcześniej problemy społeczne. Istnieje ryzyko powstania tzw. „czarnego rynku” – nielegalnej sprzedaży alkoholu po godzinie 23:00. Alkohol może być sprzedawany „spod lady”, za pośrednictwem nieformalnych pośredników lub przez komunikatory i aplikacje, co nie tylko utrudni egzekwowanie zakazu, ale też całkowicie pozbawi państwo wpływów z akcyzy i podatków.

Co więcej, nocna sprzedaż przeniesiona do szarej strefy wiąże się z brakiem jakiejkolwiek kontroli nad jakością i pochodzeniem alkoholu – co stwarza dodatkowe zagrożenia dla zdrowia i życia. Skutkiem ubocznym może być również wzrost przemocy i przestępczości związanej z nielegalnym handlem. Społecznicy ostrzegają, że wprowadzając zakazy zbyt sztywne i bez konsultacji, samorząd może doprowadzić do sytuacji, w której zamiast rozwiązać istniejące problemy – stworzy nowe, trudniejsze do opanowania.

Popularne Artykuły