środa, 14 stycznia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Nocna prohibicja na terenie gminy? Przedsiębiorcy już wiedzą, jak ją ominąć

Rośnie liczba samorządów wprowadzających nocną prohibicję, czyli zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Szczecin dołączył niedawno do miast, które w ten sposób próbują ograniczyć nocne libacje i wynikające z nich zakłócenia porządku publicznego. Problem w tym, że ustawowe przepisy są pełne luk, a przedsiębiorcy – jak pokazuje praktyka z innych miast – szybko potrafią je wykorzystać. W Szczecinie również pojawili się już pierwsi właściciele sklepów, którzy planują dostosowanie swojej działalności do nowej rzeczywistości – nie tyle poprzez rezygnację z nocnej sprzedaży alkoholu, co poprzez jej formalne „obejście”, a radni… będą w tym mocno bezradni.

Jak działa ten mechanizm? Wystarczy kilka zmian w sklepie. Zgodnie z obowiązującym prawem, sklep może sprzedawać alkohol do spożycia na miejscu – czyli prowadzić działalność gastronomiczną – o ile spełni kilka podstawowych warunków: posiada toaletę dla klientów i przynajmniej dwa stoliki. Wówczas lokal kwalifikuje się jako punkt gastronomiczny, który zgodnie z przepisami, nie podlega nocnemu zakazowi sprzedaży alkoholu, bo ten obejmuje wyłącznie sprzedaż detaliczną „na wynos”.

W praktyce dany lokal przez cały dzień funkcjonuje jako typowy sklep. Wystarczy, że po 23:00 oficjalnie działa jako „bar”, nawet jeśli nikt przy stolikach nie siedzi, a klienci nadal kupują alkohol. Co więcej, przedsiębiorca nie musi mieć dwóch kas fiskalnych – jedna wystarcza na oba rodzaje działalności.

Choć Sanepid i urzędy miasta mogą teoretycznie sprawdzić, czy przedsiębiorca faktycznie prowadzi gastronomię, to administracja nie ma dziś skutecznych narzędzi, by działać szybko i sprawnie. W razie nieprawidłowości konieczne jest przeprowadzenie długiego postępowania administracyjnego lub złożenie zawiadomienia do prokuratury. Tymczasem mieszkańcy – zmęczeni nocnym hałasem i libacjami – oczekują natychmiastowej reakcji.

Wiele miast w Polsce już mierzy się z tą samą praktyką. Lokalne prohibicje wprowadziły m.in. Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków czy Gdańsk – i we wszystkich tych miastach pojawiły się tzw. „sklepo-bary”. Niektóre mają symboliczne menu, stoliki w kącie i jedną kawę na krzyż, ale formalnie spełniają kryteria lokalu gastronomicznego.

Czy Szczecin pójdzie tą samą drogą? Wszystko na to wskazuje. Choć zakaz sprzedaży alkoholu w nocy może poprawić komfort życia mieszkańców, dziurawy system prawny daje przedsiębiorcom szerokie pole manewru. Wystarczy odrobina sprytu i inwestycja w dwa krzesła, stolik i toaletę, by prowadzić działalność dalej, legalnie i bez ograniczeń.

Eksperci i parlamentarzyści apelują o uszczelnienie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W ich ocenie brakuje m.in. możliwości niezapowiedzianych kontroli, szybkiego cofania zezwoleń oraz jasnej definicji lokalu gastronomicznego. Bez tych zmian, jak podkreślają, nocna prohibicja będzie jedynie martwym zapisem, a przedsiębiorcy i tak znajdą sposób, by sprzedawać alkohol przez całą dobę.

Tymczasem szczecińscy właściciele sklepów już szykują się na zmiany. Czy w niedługim czasie pojawią się w sklepach nowe toalety? Czy zostaną złożone wnioski o zmianę profilu działalności i dodatkowe wyposażenie wnętrz?  Czy mieszkańcy rzeczywiście odczują różnicę, gdy prohibicja wejdzie w życie? To okaże się dopiero wtedy, gdy prawo nadąży za realiami.

Zgodnie z uchwałą o tzw. nocnej prohibicji, pomiędzy godziną 23:00 a 6:00 zabroniona będzie sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży na terenie Gminy Miasto Szczecin. Zakaz obejmuje sklepy i np. stacje benzynowe, a nie dotyczy restauracji, pubów i innych lokali gastronomicznych.

Choć radni miejscy ze Szczecina decyzję o wprowadzeniu nocnej prohibicji podjęli z entuzjazmem i przekonaniem o słuszności działań na rzecz poprawy komfortu życia mieszkańców, to nie pierwszy raz, gdy uchwały Rady Miasta budzą kontrowersje. W przeszłości nie brakowało decyzji, które mimo dobrych intencji okazywały się nietrafione lub nieskuteczne w praktyce. W przypadku nocnego zakazu sprzedaży alkoholu może być podobnie – jak pokazują przykłady z innych miast, samorządowe regulacje mogą okazać się zbyt łatwe do obejścia, a efekt dla mieszkańców – minimalny.

Popularne Artykuły