Wędkarze z Polski od lat chętnie odwiedzają niemieckie nabrzeża, by oddać się swojemu hobby. Jednak ich zachowanie budzi coraz większe niezadowolenie mieszkańców i władz portowych. Problemem stało się nie tyle samo wędkowanie, ale i kwestie higieniczne – lokalni mieszkańcy skarżą się, że przyjezdni często załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne bezpośrednio nad wodą lub w pobliżu nabrzeża.
Latem i zimą wędkarze siedzą lub stoją na nabrzeżu i zarzucają przynętę do wody, licząc na dobry połów. W przyszłości będą mogli to robić tylko poza sezonem. Burmistrz Ueckermünde, Jürgen Kliewe ogłosił, że od 1 maja do 31 października w porcie miejskim będzie obowiązywał zakaz połowu ryb. Miasto zmieni przepisy dotyczące korzystania z portu.
Decyzja ta ma na celu poprawę estetyki oraz komfortu mieszkańców i turystów odwiedzających miasto w sezonie letnim. Miasto zamierza zaktualizować przepisy dotyczące korzystania z portu, aby wyeliminować problem niepożądanego zachowania wędkarzy.
Zakaz dotknie przede wszystkim polskich miłośników wędkarstwa, którzy licznie odwiedzają niemieckie porty. Ograniczenie obowiązuje w sezonie, co oznacza, że łowienie ryb w miejskim porcie będzie dozwolone jedynie poza okresem od maja do końca października. To duża zmiana dla wielu amatorów tego sportu, którzy od lat korzystali z niemieckich akwenów.
Główny powód, to według nordkurier.de wędkarze z Polski:
– Czasem przybywają do nadmorskiego kurortu w ogromnych liczbach i dołączają do nielicznych lokalnych entuzjastów wędkarstwa. Nie jest niczym niezwykłym, że od 30 do 50 wędkarzy jednocześnie wyciąga ryby z rzeki Uecker. Kapitan portu Roland Till regularnie widuje polskich gości, którzy wczesnym rankiem stoją na nabrzeżu, a potem próbują szczęścia do popołudnia.
Jednak wraz ze wzrostem liczby wędkarzy wzrosła również liczba skarg.
– Niektórzy wędkarze oddawali mocz w krzakach przy polu kempingowym, przy obrotnicy i przy Ackerhofie. Niektórzy nawet oddawali mocz w basenie portowym wczesnym rankiem, podczas gdy właściciele łodzi jeszcze spali w swoich łodziach tuż obok nich – powiedział dla niemieckiego portalu burmistrz Jürgen Kliewe.
Dzięki tej decyzji miasto chce również załagodzić konflikty między wędkarzami z jednej strony a właścicielami łodzi i stoczniami Baars i Stöcker z drugiej. Na terenie stoczni znajdują się również liczne miejsca postojowe. I tam również pojawiały się problemy:
– To trwa od lat. Jeśli haczyk lub przynęta zaplącze się w żagiel, nie da się jej wyciągnąć bez jego uszkodzenia. Ale niektórzy wędkarze by spróbowali. Wtedy w żaglu zrobiłaby się dziura – relacjonuje Diethelm Baars, starszy partner stoczni Baars.
Nie wiadomo, czy decyzja burmistrza wpłynie na inne regiony i czy podobne regulacje pojawią się w kolejnych portach.





