Rząd potwierdził istnienie ponad 200 nielegalnych składowisk toksycznych odpadów w Polsce. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że w tym roku uprzątniętych zostanie 25 z nich – tych najbardziej niebezpiecznych. To część działań mających ograniczyć działalność tzw. mafii śmieciowych, które przez lata nielegalnie składowały odpady w całym kraju.
Jednym z przykładów jest Głogów, gdzie przygotowuje się likwidację składowiska, na którym zgromadzono ponad 3,5 tysiąca ton toksycznych substancji. Jak poinformowała zastępca prezydenta miasta Edyta Owczarek-Pręda, wśród nich znajdują się lakiery, odpady ropopochodne i rozpuszczalniki. Miasto liczy na rządową pomoc w ich usunięciu. Ekolog Dominik Dobrowolski ostrzega, że takie miejsca stanowią ogromne zagrożenie – toksyny mogą przedostać się do gleby, wód gruntowych, a w przypadku pożaru – do atmosfery.
Ministerstwo klimatu zapewnia, że w tym roku państwo aktywnie przystąpiło do usuwania najbardziej niebezpiecznych nielegalnych składowisk i że resort środowiska pokryje niemal całość kosztów ich likwidacji. Koszt uprzątnięcia jednego takiego miejsca liczony jest w milionach złotych.
Jak podkreśla minister Paulina Hennig-Kloska, rząd planuje dalsze działania i zwiększenie liczby interwencji w kolejnych latach. Jednak przypadki takie jak Kurowo pokazują, że problem nielegalnych odpadów to nie tylko kwestia pieniędzy, ale także odpowiedzialności, egzekwowania prawa i sprawności administracji.
Problem nielegalnych wysypisk dotyczy także województwa zachodniopomorskiego.
– W województwie zachodniopomorskim WIO monitoruje dziewięć nielegalnych składowisk. – Liczymy, że jest tam około ponad 7 tysięcy ton różnego rodzaju materiałów, z czego 93 procent stanowią to odpady niebezpieczne – przekazał stacji TVN Michał Ruczyński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie.
Jednym z takich wysypisk jest to, w Kurowie. Od kilku lat składowane są tysiące ton odpadów, które mogą stanowić poważne zagrożenie dla środowiska i zdrowia mieszkańców regionu. Według informacji uzyskanych przez lokalne media teren, na którym znajduje się wysypisko, leży w strefie ochronnej awaryjnego ujęcia wody dla Szczecina oraz w pobliżu obszaru Natura 2000. Eksperci alarmują, że toksyczne substancje mogą przenikać do gleby i wód gruntowych, a brak skutecznej reakcji władz może doprowadzić do skażenia znacznej części okolicznych terenów.
Mimo licznych interwencji ekologów i mieszkańców przez długi czas nie podejmowano konkretnych działań. Sprawą zainteresowała się prokuratura, a Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził kontrole, które potwierdziły poważne nieprawidłowości. Na razie jednak teren wciąż nie został oczyszczony.
Źródło: TVN24.pl






