niedziela, 19 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Najwyższa Izba Kontroli masakruje matury: oceny nie zawsze sprawiedliwe i obiektywne

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała właśnie raport, który wstrząsnął opinią publiczną – i to nie bez powodu. W latach 2021–2024 system oceniania egzaminów maturalnych nie działał tak, jak powinien. Wyniki egzaminów nie zawsze były sprawiedliwe, obiektywne ani rzetelne. Dla tysięcy uczniów mogło to oznaczać zamknięcie drogi na wymarzone studia. To nie tylko porażka systemu edukacyjnego – to poważny cios w zaufanie do całej instytucji egzaminu maturalnego.

Jak wykazała kontrola NIK, Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) oraz Okręgowa Komisja Egzaminacyjna (OKE) w Poznaniu – odpowiedzialne za organizację i nadzór nad egzaminami maturalnymi – nie zapewniły pełnej rzetelności procesu oceniania. Dyrektor CKE nie sprawował skutecznego nadzoru nad komisjami okręgowymi, a te z kolei nie wyeliminowały błędów popełnianych przez egzaminatorów.

Dane są zatrważające: w OKE w Poznaniu (pod które podlega województwo zachodniopomorskie) aż 40 proc. wniosków o weryfikację wyników egzaminów kończyło się ich podwyższeniem, a w skali kraju ten odsetek wynosił 25 proc. Oznacza to, że co czwarty maturzysta miał realną szansę na wyższy wynik – po weryfikacji. Ile takich szans zostało zaprzepaszczonych?

Niewydolny system, sfrustrowani uczniowie

Zaufanie maturzystów do systemu oceniania drastycznie spadło. W ciągu czterech lat liczba wniosków o wgląd do pracy wzrosła z 32 tys. do 53 tys., a o weryfikację wyników – z 9 tys. do 16 tys., mimo że liczba zdających w tym samym okresie spadła. To nie są już incydenty – to zjawisko systemowe.

Co więcej, błędy popełniane przez egzaminatorów nie były odosobnione. Jak ujawniła starsza inspektor NIK Aneta Kalinowska, nawet podczas szkoleń poprzedzających sprawdzanie prac, ponad połowa egzaminatorów błędnie oceniła zadania z biologii. A przecież to właśnie na ich wiedzy i kompetencji opiera się los tysięcy uczniów.

NIK alarmuje: „dla wielu maturzystów zaniżenie oceny mogło oznaczać straconą szansę na studia.” I to dosłownie. W 2023 roku w samym Poznaniu 54 proc. ze sprawdzanych ponownie prac z biologii była oceniona nieprawidłowo. Błędy te wychodziły na jaw dopiero po analizie technicznej lub na wniosek ucznia, a często termin wglądu do pracy wypadał dopiero w sierpniu – kiedy rekrutacje na uczelnie były już zakończone lub trwały ich końcowe etapy. Szanse były więc nierówne, a system nie gwarantował realnej możliwości odwołania się.

Raport ujawnia także, że nawet co piąty egzaminator w OKE w Poznaniu popełniał błędy merytoryczne, a do 18 proc. z nich błędy techniczne – np. nieprzyznanie punktów mimo poprawnych odpowiedzi. To już nie są jednostkowe pomyłki, to skala, która podważa sens egzaminów jako wiarygodnego narzędzia oceny wiedzy.

NIK zauważa też, że podniesienie wynagrodzeń egzaminatorów w 2024 roku o 30 proc. nie poprawiło jakości oceniania. Przyczyn może być więcej – brak przygotowania, zbyt duża presja, zła organizacja.

RPO, posłowie, media – to oni wywołali kontrolę

Kontrola NIK nie była przypadkowa. Do instytucji od lat spływały skargi od maturzystów i ich rodziców, interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich, pojawiały się liczne doniesienia medialne i interpelacje poselskie. Teraz wiemy, że nie były to głosy wyolbrzymione.

NIK wystąpiła z wnioskiem o pilne wzmocnienie nadzoru nad ocenianiem matur. Dyrektor CKE ma obowiązek poprawić kontrolę nad komisjami okręgowymi. OKE w Poznaniu ma z kolei obowiązek przeprowadzić dogłębną analizę ryzyk. Ale czy to wystarczy?

To pytanie, które powinniśmy dziś zadawać głośno. Bo matura – egzamin, który miał być sprawiedliwym podsumowaniem edukacji – okazała się dla wielu loterią, a czasem dramatem. I nie chodzi tu tylko o punkty. Chodzi o zaufanie, sprawiedliwość i o przyszłość młodych ludzi, którzy zasługują na system, który nie zawodzi.

Popularne Artykuły