czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Na taką Pogoń czekałem

Są takie momenty, kiedy sport przestaje być tylko grą, a zaczyna mówić o tym, kim jesteśmy jako ludzie. Dla mnie jednym z takich momentów była ostatnia deklaracja nowego właściciela Pogoni Szczecin, Alexandra Haditaghiego. W czasach, kiedy w polskiej piłce zbyt często przymyka się oczy na zachowania, które powinny być potępione bez wahania, ktoś wreszcie powiedział: dość. Stop rasizmowi. Dość nienawiści. Dość milczenia.

Od lat chodzę na stadiony. Widziałem wiele – piękne gole, niesamowite emocje, ale też rzeczy, które z futbolem nie powinny mieć nic wspólnego. Widziałem obraźliwe transparenty, słyszałem rasistowskie przyśpiewki, homofobiczne hasła, szowinistyczne wyzwiska. Widziałem ludzi, którzy przyszli z dziećmi, a potem uciekali z trybun, bo atmosfera stała się nie do zniesienia. Widziałem zawodników, którzy w odpowiedzi na nienawiść spuszczali głowy i wracali do szatni, zostawieni sami sobie. I przez te wszystkie lata miałem wrażenie, że nikogo to tak naprawdę nie obchodzi. I istnieje ciche przyzwolenie na wszystko, byle tylko „nie robić problemu”.

Aż wreszcie pojawiła się nadzieja. Głos z klubu, który znam od dziecka. Głos z Pogoni Szczecin.

Alexander Haditaghi nie powiedział niczego, co powinno szokować – a jednak jego słowa odbiły się echem w całym kraju. Bo powiedział coś, co w polskim futbolu wciąż brzmi jak rewolucja: że każdy, kto nosi herb Pogoni, zasługuje na szacunek, że nie będzie zgody na rasizm ani w internecie, ani na stadionie. I wreszcie, że każdy, kto dopuści się nienawistnych zachowań, poniesie konsekwencje. To nie są puste hasła. To bardzo konkretna polityka: usuwanie komentarzy, blokowanie ich autorów, dożywotnie zakazy stadionowe dla tych, którzy nie potrafią żyć we wspólnocie. Tak, we wspólnocie – bo kibicowanie temu właśnie służy: by czuć się częścią czegoś większego. A nie by budować mury.

Alex Haditaghi wyrzuci rasizm z trybun? Jedno jest pewne: Pogoń Szczecin już się zmienia

Zareagował też kapitan zespołu, Kamil Grosicki. W jego słowach było coś więcej niż obowiązkowy komentarz – była autentyczność. Było poczucie odpowiedzialności za kolegów z szatni i klub, który reprezentuje. Była też odwaga. Bo dziś, wbrew pozorom, trzeba odwagi, by powiedzieć jasno: nie ma u nas miejsca na rasizm. Niektórzy nazwą to poprawnością polityczną. Ja nazywam to przyzwoitością.

– Jako kapitan zespołu chcę jasno powiedzieć: w naszym klubie nie ma miejsca na rasizm. Słowa te kieruje do niewielkiej grupy marginesu , którzy ostatnio publikowali w sieci rasistowskie komentarze pod adresem naszych nowych zawodników. Nie akceptuję takich zachowań – pisze w social mediach kapitan Portowców, Kamil Grosicki.

Nie wiem, czy Pogoń pod wodzą Haditaghiego zdobędzie mistrzostwo Polski. Ale wiem, że zaczyna coś, co dla mnie jest o wiele ważniejsze. Próbuje stworzyć klub, którego nie trzeba się wstydzić. Klub, do którego można iść z dzieckiem i nie martwić się, co ono usłyszy. Klub, który nie tylko gra o punkty, ale też o wartości. W dzisiejszym świecie to nie jest mało. To może być wszystko.

Polska piłka potrzebuje zmian. Nie tylko tych sportowych, ale przede wszystkim kulturowych. Za długo tolerowano na stadionach to, co nigdy nie powinno mieć tam miejsca. Nienawiść, przemoc, wykluczanie – to nie są „emocje kibicowskie”. To są rany, które przez lata narastały, bo nikt nie chciał ich leczyć. Aż w końcu ktoś się odważył.

Czy Pogoń będzie pionierem? Czy za Szczecinem pójdą inne kluby, PZPN, Ekstraklasa? Nie wiem. Ale wiem, że ktoś musiał zacząć. I że dobrze, że zaczął właśnie tu – w Szczecinie. W miejscu, które od zawsze było zderzeniem kultur, języków, historii. Mieście, które wie, czym jest różnorodność. Może właśnie dlatego to stąd powinien popłynąć sygnał, że piłka nożna jest dla wszystkich. I że są rzeczy ważniejsze niż wynik.

Chcę znowu chodzić na Pogoń. Chcę pokazywać mojej córce drużynę, która nie tylko gra dobrze, ale też zachowuje się dobrze. Chcę czuć dumę, że kibicuję klubowi, który nie boi się być inny – lepszy. Nie idealny, nie pozbawiony błędów, ale mający kręgosłup. Może to naiwne. Ale może właśnie od tej naiwności trzeba zacząć. Bo jeśli nie w piłce – tej ostatniej przestrzeni, która potrafi jednoczyć ludzi ponad podziałami – to gdzie?

Na taką Pogoń czekałem. I mam nadzieję, że tym razem na słowach się nie skończy.

Popularne Artykuły