Ta historia niech będzie przestrogą. W czwartek rano w Szreniawie doszło do groźnego zdarzenia na przejeździe kolejowym. Szynobus Kolei Wielkopolskich relacji Poznań – Wolsztyn zderzył się z samochodem osobowym marki Audi. Na szczęście obyło się bez ofiar – kierująca pojazdem kobieta o własnych siłach opuściła rozbite auto. Była w szoku, a jej tłumaczenie zaskakuje.
Jak wynika z relacji opublikowanej na profilu „Pociąg do Wielkopolski”, kobieta widziała nadjeżdżający pociąg, ale ponieważ ten zwolnił i trąbił, uznała, że… maszynista ją przepuszcza. Wjechała na tory wprost pod nadjeżdżający szynobus.
To kolejny przykład pokazujący, jak niebezpieczne może być błędne odczytanie sytuacji na przejeździe kolejowym. Od lat prowadzona jest kampania informacyjna i edukacyjna pod hasłem „Zatrzymaj się i żyj!”, której celem jest przypomnienie kierowcom, że pociąg nigdy nie ma obowiązku – ani możliwości – ustąpienia pierwszeństwa. To nie przejazd z ruchem kierowanym. Sygnał dźwiękowy ze strony maszynisty to ostrzeżenie, a nie zaproszenie do wjazdu.
Pociąg porusza się po torach, ma długą drogę hamowania i nawet przy gwałtownym hamowaniu nie zatrzyma się natychmiast. Maszynista nie ma szans uniknąć zderzenia z autem, które wjeżdża mu pod koła.
Historia z Szreniawy, choć zakończyła się bez tragedii, powinna być nauką i przestrogą. Przejazd kolejowy to miejsce, gdzie zasady są jasne: patrz, słuchaj i upewnij się, że przejazd jest bezpieczny. Nie zakładaj, że sygnał dźwiękowy to uprzejmość – to ostrzeżenie, by natychmiast się zatrzymać.





