Mury obronne miast Pomorza Zachodniego są jednymi z najbardziej charakterystycznych i zarazem najczęściej niedocenianych zabytków regionu. Gryfino, Pyrzyce, Choszczno, Myślibórz, Trzcińsko-Zdrój, Chojna – to tylko niektóre z miejscowości, w których zachowały się fragmenty średniowiecznych obwarowań. Wiele z nich przetrwało wieki w niezłym stanie, mimo wojen, rozbiórek i zaniedbań. Dziś, niestety, większość z nich ulega powolnej degradacji.
Choć mury obronne bywają wymieniane w lokalnych strategiach rozwoju czy dokumentach planistycznych, w praktyce niewiele się robi, by realnie je zabezpieczyć i wykorzystać. To paradoks, bo zabytki te – będące nierzadko unikatowymi przykładami średniowiecznej myśli fortyfikacyjnej – mogłyby odegrać znaczącą rolę nie tylko w ochronie dziedzictwa, ale i w rozwoju turystyki, edukacji czy tożsamości miejskiej.
– To niestety zapominane dziedzictwo Pomorza Zachodniego, największym problemem jest brak systemowego podejścia do rewitalizacji murów obronnych. Samorządy, nawet jeśli wykazują wolę ratowania tych zabytków, napotykają na mur – przede wszystkim finansowy – mówi architektka, Joanna Leszkowska. – Koszty konserwacji, zabezpieczenia i ekspozycji murów są wysokie, a dotacje zewnętrzne, choć teoretycznie dostępne, trafiają w ogromnej większości do innych obiektów – głównie sakralnych. Nie chodzi o to, by zabierać środki kościołom, które również pełnią funkcje historyczne i społeczne. Chodzi o zrównoważenie podejścia. Mury miejskie, mimo że nie są miejscem kultu, mają ogromną wartość edukacyjną i tożsamościową. Wciąż jednak są traktowane jak „trudne dziedzictwo”, wymagające, kosztowne, niewygodne – dodaje.
Gryfino, Pyrzyce, Choszczno – trzy przykłady, jeden problem
W Gryfinie mury stanowią znany element krajobrazu – niestety w wielu miejscach ich stan techniczny pozostawia wiele do życzenia. W Pyrzycach, gdzie obwarowania zachowały się w imponującej długości i wysokości, niewiele się robi, by je w pełni wyeksponować czy uczynić osią narracji turystycznej miasta. Choszczno, mimo ciekawej historii i potencjału, zmaga się z podobnym problemem – fragmenty murów są wtopione w codzienność, ale niewykorzystywane narracyjnie, nieoświetlone, nieoznaczone i niszczejące.
– Potrzebna jest nie tylko ochrona konserwatorska, ale również nowe podejście projektowe. Średniowieczne obwarowania mogą być pretekstem do budowania przestrzeni publicznych, w tym skwerów, ścieżek edukacyjnych, punktów widokowych. Mogą być opowieścią o mieście, łączącą historię, architekturę i ludzi. Mogą wreszcie stać się elementem strategii turystycznej, wzmacniającej wizerunek regionu jako miejsca autentycznego, o bogatej przeszłości – wyjaśnia Joanna Leszkowska.
W Europie Zachodniej wiele miast potrafiło uczynić ze swoich murów atrakcję turystyczną i przestrzeń integracji mieszkańców. W Pomorzu Zachodnim ten potencjał nadal czeka na odblokowanie.
Jeśli nic się nie zmieni, wiele z tych obiektów może po prostu zniknąć – rozsypać się, zarosnąć, zostać zapomnianymi. Dlatego apel do samorządów, konserwatorów, ministerstwa kultury i organizacji pozarządowych – czas przestać mówić o zabytkach wyłącznie w kategoriach kościołów. Mury miejskie to żywa część historii – trzeba je nie tylko chronić, ale i pokazać światu.





