wtorek, 19 maja, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Małe miejscowości bez twarzy? Czas, by walczyć o swoją tożsamość

Wrocław ma swoje legendarne Krasnale. W Stargardzie symbolem są Gryfiki, w Szczecinie – głowa Gryfa, paprykarz i Dźwigozaury. Pojawiają się na torbach, kubkach, poduszkach, plakatach, w przestrzeni miejskiej. Stały się znakami rozpoznawczymi, które mieszkańcy traktują z dumą, a turyści chętnie zabierają do domu jako pamiątkę. Takie symbole, jeśli są umiejętnie wykorzystywane, budują wizerunek, utrwalają markę miejsca i – co ważne – przekładają się na realne korzyści ekonomiczne.

A co z małymi miejscowościami? Każda z nich ma swój klimat, historię, tradycje i lokalne smaki, ale niewiele robi się, by tę tożsamość pokazać i wykorzystać marketingowo. Wystarczy spojrzeć na Lipiany, Pyrzyce, Police czy Nowe Warpno – każda z tych miejscowości ma potencjał, by stworzyć swój symbol, hasło, produkt lub wydarzenie, które stałoby się jej wizytówką. Lipiany mogłyby postawić na swoje malownicze położenie nad jeziorem Wądół i średniowieczne mury, Pyrzyce – na wyjątkowe, najlepiej zachowane w regionie obwarowania i bogate tradycje rolnicze. Police mają fascynującą historię przemysłową i unikalny krajobraz Puszczy Wkrzańskiej, a Nowe Warpno – niezwykłą lokalizację nad Zalewem Szczecińskim, urok małego portowego miasteczka i najdalej na zachód wysunięty fragment polskiego wybrzeża.

Tymczasem w wielu gminach promocja „leży i kwiczy”. Władze ograniczają się do kilku postów w mediach społecznościowych, a działania marketingowe traktują jako zbędny koszt, a nie inwestycję. Brakuje spójnej strategii, kreatywnych kampanii czy odważnych pomysłów. Efekt? Małe miasta i miasteczka, mimo że potrafią zachwycić urodą i historią, pozostają anonimowe w oczach turystów, inwestorów i nawet samych mieszkańców regionu.

– Police są przede wszystkim kojarzone z przemysłem, a marzy mi się, by Police miały swój niepowtarzalny symbol, który od razu kojarzyłby się z naszym miastem – mówi radny miejski, Krzysztof Kubistal. – To nie może być pomysł narzucony odgórnie, ale coś, co powstanie z udziałem mieszkańców. Chciałbym, abyśmy wspólnie – młodsi i starsi, uczniowie, przedsiębiorcy, pasjonaci lokalnej historii – usiedli przy jednym stole i zastanowili się, co naprawdę nas wyróżnia. Taki symbol mógłby znaleźć się na pamiątkach, muralach, materiałach promocyjnych, a przede wszystkim w sercach ludzi, którzy będą z niego dumni – komentuje.

Przecież umiejętnie prowadzony PR może działać jak silnik napędzający lokalną gospodarkę. Turyści, przyciągnięci ciekawą ofertą i rozpoznawalnym wizerunkiem, zostawiają pieniądze w hotelach, agroturystykach, restauracjach i kawiarniach. Korzystają na tym także rękodzielnicy, lokalni producenci żywności czy przewodnicy. Wystarczy spojrzeć na miasta, które potrafiły przekuć swoją historię w markę – Toruń z piernikiem, Kazimierz Dolny z artystycznym klimatem, Sandomierz dzięki serialowi i turystyce historycznej.

Dlaczego więc włodarze małych miejscowości zaniedbują ten element życia lokalnych społeczności? Często brakuje świadomości, że tożsamość i wizerunek gminy to nie fanaberia, lecz fundament budowania jej atrakcyjności. Wystarczy odrobina lokalnej dumy, pomysł i konsekwencja, by stworzyć symbol, który stanie się magnesem. Bo wizerunek miasta czy gminy to nie tylko herb w urzędzie – to historia, którą chce się opowiadać światu.

– Trudno tak od razu powiedzieć co mogłoby się z naszym miastem kojarzyć – przyznaje Mariusz Majak, radny miejski z Pyrzyc. – Kiedyś takim „produktem” były Pyrzyckie Spotkania z Folklorem, ale podupadły. Ostatnimi laty upadek jest coraz większy. Za czasów świetności „folkloru”, tak w skrócie mieszkańcy mówili o festiwalu, w logo festiwalu niemal za każdym razem znajdowała się Baszta Sowia. Jest ona charakterystyczna, bo jest lekko skrzywiona, nie aż tak, jak słynna Wieża z Pizy, ale odchyłka od pionu jest widoczna. To może być jeden z symboli Pyrzyc, tym bardziej, że jest to element murów. Dalej Święty Otton, gdyż został uznany patronem Pyrzyc. To u nas zaczęła chrystianizacja Pomorzan za czasów Bolesława Krzywoustego. Pyrzyce są swego rodzaju bramą Pomorza Zachodniego. Kolejnym niepowtarzalnym symbolem niedocenianym przez samych Pyrzycach są tańczące panny z Parku Matysiaka. To jest niepowtarzalne. Takie pierwsze moje myśli. Ważnym elementem naszego regionu jest również rolnictwo, a ostatnimi czasy odmienność w decyzjach politycznych. Pyrzyce są prawicowe podczas, gdy całe zachodniopomorskie jest lewicujące – komentuje.

Jeśli Lipiany, Pyrzyce, Police czy Nowe Warpno postawią na swoją wyjątkowość, mogą stać się rozpoznawalnymi punktami na mapie turystycznej Pomorza Zachodniego. Wystarczy zrobić pierwszy krok – odważnie pokazać to, co wyjątkowe, i zaprosić do tego innych. W końcu nikt nie opowie lepiej o miejscu niż ci, którzy w nim żyją.

Popularne Artykuły