Za tydzień zabrzmi pierwszy dzwonek. Dla uczniów i wielu rodziców to powrót do rutyny, dla znacznej części nauczycieli – koniec wakacyjnego oddechu i powrót do realiów, które coraz częściej wywołują niepokój, zmęczenie i poczucie wypalenia. Tak wynika z ankiety Głosu Nauczycielskiego, który zapytał: „Z jakim nastawieniem rozpoczniesz nowy rok szkolny?”. Aż 36 procent respondentów odpowiedziało: „z rozpaczą, odczuwam zmęczenie i wypalenie”. Ponad jedna trzecia podchodzi do września z niepokojem, 15 procent z obojętnością, 14 procent wraca do szkoły ze spokojem, „zamierzając robić swoje”. Jedynie 2 procent nauczycieli przyznaje, że czuje się wypoczętych i wręcz tęskniło za pracą.
Za tymi liczbami kryją się osobiste historie.
– Na myśl o powrocie czuję ból brzucha – mówi cytowana przez Głos Nauczycielski polonistka, która długo myślała, że problem dotyczy tylko jej, dopóki nie porozmawiała z innymi.
Słowa powtarzające się najczęściej to stres, wypalenie i zmęczenie emocjonalne. Nauczyciele zwracają uwagę, że zamiast poczucia stabilności towarzyszy im narastająca frustracja. Wskazują na ciągłe zmiany w prawie oświatowym i reformy wprowadzane bez wystarczających narzędzi, a także na biurokrację, która odbiera czas i energię potrzebne na pracę z uczniami.
Do tego dochodzi presja ze strony rodziców, którzy – jak zauważa historyczka Lucyna Oleksiak – coraz częściej zrzucają na szkołę odpowiedzialność za wszystkie problemy swoich dzieci.
– Uczniowie mają zapewnioną opiekę psychologiczno-pedagogiczną. My nie. Nauczyciele też potrzebują wsparcia profesjonalistów, żeby móc się wygadać i poczuć bezpiecznie – podkreśla.
Ta sytuacja rodzi poczucie bezradności. Wielu pedagogów opowiada o tym, jak po latach doświadczenia potrafią rozpoznać, że z uczniem dzieje się coś złego, ale kiedy próbują zwrócić uwagę rodziców, często spotykają się ze ścianą. „Moje dziecko nie ma żadnego problemu” – to odpowiedź, którą słyszą zbyt często. W tle pozostają polityczne deklaracje o „reformach”, które dla wielu w praktyce oznaczają jedynie kolejne obciążenia.
Konsekwencje są poważne. Zmęczony i zestresowany nauczyciel ma mniej energii, by przygotować ciekawe zajęcia, mniej cierpliwości w trudnych sytuacjach i mniej empatii wobec uczniów. To odbija się na jakości nauczania i atmosferze w szkołach. Coraz głośniej mówi się również o tym, że pogorszenie warunków pracy może prowadzić do odpływu kadry z zawodu, co zagraża stabilności systemu edukacji.
Ankieta Głosu Nauczycielskiego nie powinna być odebrana jako zbiór narzekań, ale jako sygnał alarmowy. To wołanie o uwagę i przypomnienie, że szkoła składa się przede wszystkim z ludzi, którzy również mają swoje granice. Jeśli chcemy, by była miejscem bezpiecznym i skutecznym – zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli – potrzebne jest realne wsparcie, zmniejszenie obciążeń i stworzenie warunków do pracy, które pozwolą kadrze odzyskać poczucie sensu i sprawczości. W przeciwnym razie ten rok szkolny może rozpocząć się nie tylko z brakiem optymizmu, ale też z ryzykiem, że zabraknie tych, którzy chcą i potrafią uczyć.





