Z najnowszej „Strategii zarządzania długiem sektora finansów publicznych na lata 2026–2029” opublikowanej przez Ministerstwo Finansów wynika, że Polska wkrótce przekroczy konstytucyjny limit zadłużenia. Dokument zakłada, że już na koniec 2024 roku relacja długu do PKB osiągnie poziom graniczny 60%, a rok później wskaźnik ten wzrośnie do 66,2%. W 2029 roku zadłużenie ma przekroczyć 75% PKB.
Według rządowych prognoz, państwowy dług publiczny w najbliższych latach będzie systematycznie rósł – z 44,3% PKB w 2024 roku do 59,5% w 2029 roku. Jeszcze szybciej zwiększać się ma zadłużenie całego sektora finansów publicznych, obejmującego również fundusze i agencje pozabudżetowe.
Zadłużenie rośnie, a wydatki nie maleją
Wzrost długu to efekt utrzymujących się wysokich wydatków publicznych, które od 2019 roku zwiększyły się z 41,4% do 49,4% PKB. Wbrew często powtarzanej narracji, nie jest to wyłącznie konsekwencja rosnących nakładów na obronność. Zwiększone finansowanie wojska odpowiada za zaledwie część tego wzrostu – reszta to efekt rosnących wydatków socjalnych, emerytalnych, płac w sferze budżetowej oraz coraz droższej obsługi długu.
Deficyt budżetowy również pozostaje na bardzo wysokim poziomie. W 2024 roku przekroczył 6% PKB, a około jedna trzecia wydatków państwa jest finansowana z pożyczek. Prognozy wskazują, że w kolejnych latach deficyt utrzyma się na podobnym poziomie, mimo że koszty obsługi długu rosną w szybkim tempie.
Ukryty dług i fundusze poza budżetem
Znaczną część zadłużenia państwa stanowi tzw. dług pozabudżetowy, ukrywany w funduszach nieobjętych konstytucyjnym limitem 60% PKB. Największe z nich to m.in. Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 czy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. W 2024 roku w takich funduszach zgromadzono ponad 420 mld zł długu, a do 2029 roku kwota ta może się niemal podwoić.
Dzięki temu mechanizmowi rząd formalnie nie przekracza konstytucyjnego limitu zadłużenia, mimo że faktyczny poziom długu publicznego – uwzględniający te zobowiązania – jest znacznie wyższy.
Coraz droższa obsługa długu
Najbardziej niepokojącym skutkiem narastającego zadłużenia są rosnące koszty jego obsługi. Jeszcze kilka lat temu wydatki na ten cel nie przekraczały 1% PKB, jednak po podwyżkach stóp procentowych koszty gwałtownie wzrosły – z około 30 mld zł w 2022 roku do ponad 75 mld zł w roku bieżącym. W 2029 roku mają sięgnąć nawet 130 mld zł, co odpowiada niemal 3% PKB.
Jednocześnie rosną potrzeby pożyczkowe państwa. Jeszcze dekadę temu mieściły się one w granicach 100–200 mld zł rocznie, natomiast obecnie przekraczają pół biliona złotych. W 2026 roku Ministerstwo Finansów będzie musiało pożyczyć niemal 700 mld zł, aby sfinansować wydatki i wykupić zapadające obligacje.
Ryzyko dla stabilności finansowej
Na razie rząd nie ma problemu z emisją obligacji, ponieważ sytuacja gospodarcza Polski jest relatywnie dobra, a inwestorzy patrzą na rynek z optymizmem. Jednak taki stan rzeczy może się szybko zmienić w przypadku globalnego pogorszenia koniunktury. Wówczas koszty finansowania długu wzrosłyby gwałtownie, a Polska mogłaby stanąć w obliczu poważnych trudności fiskalnych.
Ewentualny kryzys zadłużeniowy oznaczałby konieczność drastycznych cięć wydatków publicznych, podwyżek podatków, osłabienia złotego i dalszego wzrostu inflacji. Rząd jednak nie zapowiada żadnych działań naprawczych. Z zapowiedzi resortu finansów wynika, że korekta polityki fiskalnej nie jest planowana w najbliższych latach.
Jeśli przewidywania zawarte w strategii się sprawdzą, Polska już w 2025 roku złamie konstytucyjny limit zadłużenia, a do końca dekady jej dług sięgnie rekordowych 75% PKB.
Źródło informacji: Bankier.pl






