Reportaż Tomasza Sekielskiego dla TVP Info wywołał gorącą dyskusję o bezpieczeństwie strategicznych obiektów w Polsce. Dziennikarz, testując skuteczność systemów antydronowych, bez przeszkód przeleciał nad zakładami zbrojeniowymi w Bydgoszczy – m.in. nad Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 2 i nad fabryką Nitrochem, producentem materiałów wybuchowych. Jego eksperyment pokazał, że zakazy lotów dronami nad obiektami infrastruktury krytycznej w wielu miejscach funkcjonują jedynie na papierze.
Sekielski relacjonował, że dron mógł swobodnie przelecieć nad terenami o strategicznym znaczeniu, bez jakiejkolwiek reakcji służb.
– „Nie kryłem się specjalnie, a mimo to nikt nie zareagował. Trudno uwierzyć, że było to tak łatwe” – mówił dziennikarz.
Urzędnicy przypominają, że zgodnie z przepisami loty dronami w strefach zakazu są surowo zabronione – a za złamanie prawa grozi do 10 tys. zł grzywny. W przypadku obiektów wojskowych mogą zostać wszczęte postępowania karne. Jednak – jak pokazuje praktyka – systemy wykrywania dronów i procedury reagowania często pozostają martwe.
W kontekście tych ustaleń coraz częściej pojawia się pytanie o bezpieczeństwo zachodniopomorskich zakładów o znaczeniu strategicznym, takich jak Zakłady Chemiczne Police czy Zespół Elektrowni Dolna Odra. Oba te miejsca należą do infrastruktury krytycznej, a ich potencjalne zagrożenie mogłoby mieć dramatyczne skutki.
Zakłady w Policach to jeden z największych producentów nawozów i chemikaliów w Polsce, w którym magazynowane są substancje niebezpieczne. Dolna Odra to z kolei kluczowy punkt na mapie krajowej energetyki – elektrownia systemowa dostarczająca prąd dla znacznej części północno-zachodniej Polski.
Warto dodać, że nad wspominanymi zakładami obowiązują strefy ograniczonego ruchu lotniczego, jednak ich skuteczność – podobnie jak w innych częściach kraju – pozostaje niewiadomą. Po publikacji reportażu Sekielskiego Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało analizę funkcjonowania obecnych procedur oraz „wzmocnienie zabezpieczenia infrastruktury krytycznej przed zagrożeniami z powietrza”. Jednak eksperci podkreślają, że słowa muszą przełożyć się na konkretne działania – szczególnie tam, gdzie ryzyko jest największe.
Bo jeśli dron może bez przeszkód przelecieć nad zakładami produkującymi materiały wybuchowe – co stoi na przeszkodzie, by zrobił to samo nad chemicznym gigantem w Policach czy nad elektrownią w Dolnej Odrze?






