środa, 18 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Dlaczego Czesi pokochali Bałtyk? Tu nie chodzi o urok morza

Na zachodnich plażach Bałtyku coraz częściej słychać nie tylko niemiecki, ale też język czeski. Mimo że Czechy nie mają dostępu do morza, ich turyści coraz liczniej odwiedzają polskie wybrzeże – najczęściej przyjeżdżają na Pomorze Zachodnie. Skąd ten nagły wzrost zainteresowania Bałtykiem? Nie chodzi wyłącznie o urok nadmorskich krajobrazów, ale przede wszystkim o ceny i… wygodny dojazd.

Jeszcze kilka lat temu czescy turyści masowo wybierali Chorwację jako swój numer jeden na wakacje. Ciepłe morze, dobre jedzenie, znajoma infrastruktura. Dziś sytuacja się zmieniła.

– W Chorwacji wszystko podrożało. Apartamenty, restauracje, parkingi, nawet woda w sklepie. Wakacje dla rodziny to już naprawdę spory wydatek – mówią czescy turyści z Liberca, których spotkaliśmy w Wisełce. – U was może nie ma gwarantowanej pogody, ale ceny są bardziej przyjazne, a plaże, szczerze mówiąc, też mamy tu coraz lepiej zorganizowane – tłumaczy.

Czesi mówią wprost: nad polskim morzem mogą spędzić tydzień za cenę czterech dni na przykład w Dalmacji. I choć pogoda nad Bałtykiem bywa kapryśna, to rosnące ceny w południowej Europie skutecznie przesuwają ich uwagę na północ.

Jeszcze ważniejszym powodem jest nowa infrastruktura drogowa. Autostrada D11 i szybka droga ekspresowa S3 po stronie polskiej sprawiły, że podróż z Czech nad Bałtyk stała się po prostu wygodna.

– Od naszej granicy do Wolina jedziemy jednym ciągiem, bez męczących objazdów czy korków – tłumaczą turyści z Czech. – Po drodze robimy jeden postój na stacji i jesteśmy na miejscu. A dzieciaki mają radość, bo to dla nich coś nowego.

Czesi mają świetnie rozpoznaną polską sieć drogową. Wiedzą, że S3 to najprostsza i najszybsza trasa na północ, prowadząca ich przez malownicze rejony Dolnego Śląska, Lubuskiego i Zachodniopomorskiego prosto nad morze. W dodatku infrastruktura turystyczna po drodze – stacje benzynowe, restauracje, hotele – też nie odstrasza.

Choć ceny nad Bałtykiem również rosną, w porównaniu z Chorwacją, Włochami czy Hiszpanią wciąż są konkurencyjne. Czesi doceniają to, że mogą znaleźć nocleg w pensjonacie, domku czy prywatnym apartamencie w dobrej cenie – często z pełnym wyposażeniem i dostępem do kuchni.

– Za domek dla czteroosobowej rodziny płacimy mniej niż za pokój hotelowy w Chorwacji, do której jeździliśmy przez laty. Polska drożeje, ale w sklepie kupimy to samo jedzenie, co w Czechach, ale dla nas wciąż bez horrendalnych cen.

Co ciekawe, Czesi często korzystają z aplikacji z promocjami, wynajmują rowery, odwiedzają okoliczne miasteczka, a niektórzy nawet rezygnują z całodziennego plażowania na rzecz aktywnego zwiedzania – np. latarni morskich, bunkrów, szlaków w Wolińskim Parku Narodowym czy muzeów.

Choć Świnoujście i Międzyzdroje to najpopularniejsze kierunki, czescy turyści zaczynają odkrywać mniej oblegane miejscowości: Niechorze, Rewal, Dziwnów, Trzęsacz, a nawet Łukęcin czy wciąż mało popularną Wisełkę. Ich przewodniki coraz częściej zawierają sekcje o polskim wybrzeżu, a grupy na Facebooku – wymiany doświadczeń z podróży „na północ”.

Dodatkowo bariera językowa jest coraz mniejszym problemem – wiele obiektów noclegowych oferuje czeską wersję strony internetowej, a obsługa mówi po angielsku lub niemiecku.

Coraz więcej Czechów wybiera Bałtyk świadomie – nie jako „tańszy zamiennik Chorwacji”, ale jako kierunek z dobrym jedzeniem, solidną bazą noclegową i nowoczesną infrastrukturą. To nowa turystyczna rzeczywistość regionu. Dzięki drodze ekspresowej S3 Pomorze Zachodnie staje się dla nich nowym wakacyjnym domem – blisko, taniej, wygodnie.

Ten trend się utrzyma, jeśli nie dojdzie do drastycznych podwyżek za usługi turystyczne – przewidują turyści z Czech.

Popularne Artykuły