Podczas gdy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozpoczyna prace nad ustawą zakazującą nieodpłatnych staży, temat ten wywołuje żywą dyskusję także wśród uczestników Targów Pracy w Szczecinie. Dla wielu młodych ludzi to długo wyczekiwany sygnał, że ich czas i zaangażowanie wreszcie zostaną potraktowane poważnie. Dla pracodawców – z kolei – to potencjalne wyzwanie, szczególnie w kontekście wdrażania niedoświadczonych kandydatów do zawodu.
– To temat, który na naszych targach powraca właściwie co roku – mówi Maciej Patynowski, organizator szczecińskich Targów Pracy. – Młodzi często pytają o oferty pracy z wynagrodzeniem. Słyszymy od nich jasno: „Nie chcemy stażu, bo czujemy się wykorzystywani”. Z drugiej strony są też głosy od firm, które podkreślają, że wdrożenie kogoś zupełnie bez doświadczenia to realny koszt: czasowy, organizacyjny i finansowy. Dlatego złoty środek wydaje się koniecznością.
Zgodnie z zapowiedziami ministerstwa, nowe przepisy mają ukrócić praktykę traktowania stażystów jako darmowej siły roboczej, co od lat jest bolączką młodych osób próbujących wejść na rynek pracy. Problem ten ma wymiar nie tylko etyczny, ale i ekonomiczny – wielu studentów i absolwentów nie może sobie pozwolić na kilka miesięcy pracy bez jakiegokolwiek wynagrodzenia.
Jednak jak przyznaje Maciej Patynowski, sama zmiana przepisów nie wystarczy.
– Potrzebujemy dobrze skonstruowanego systemu wspierającego obie strony. Na przykład rozwiązań finansowych wspierających mikroprzedsiębiorców, którzy chcą szkolić młodych, ale zwyczajnie nie mają na to środków. Nie każdy pracodawca działa z wyrachowania – często to po prostu realne ograniczenia budżetowe – wyjaśnia.
Przyznaje, że podczas szczecińskich Targów Pracy, największym tego rodzaju evencie na Pomorzu Zachodnim, pojawiły się również postulaty, by nie demonizować idei stażu jako takiej, ale zadbać o jej uczciwe warunki. Dobrze przygotowany staż może być przecież realną inwestycją w przyszłego pracownika. Z drugiej strony, jeśli ma być on formą rozwoju, a nie darmowej pracy – to musi wiązać się z wynagrodzeniem.
– Musimy przestać udawać, że bezpłatna praca to „szansa”. To nie szansa, ale luka systemowa. Ale nie możemy też robić z pracodawców wrogów – tłumaczy Maciej Patynowski. – Dobrym rozwiązaniem mogą być np. dofinansowania na wynagrodzenia stażowe czy ulgi dla firm, które szkolą młodych zgodnie ze standardami. Takie narzędzia mogłyby połączyć interesy rynku i sprawiedliwość społeczną. To dobre rozwiązanie nie tylko dla korporacji, ale przede wszystkim dla małych przedsiębiorstw – dodaje.
Na razie trwa etap prekonsultacji, ale jak wynika z zapowiedzi ministerstwa – ustawa ma szansę wejść na ścieżkę legislacyjną jeszcze w tym roku. Temat ten budzi ogromne emocje.
– Jeśli w ogóle ta reforma wyjdzie poza obszar obecnych rozmów i dojdzie do przyjęcia jej ustawą, to tylko się cieszyć. Ale to nie będzie łatwa reforma – podsumowuje Maciej Patynowski. – Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by młodzi zostali w Polsce i chcieli tu budować swoją przyszłość, musimy zadbać, by start zawodowy nie był dla nich testem wytrzymałości, tylko faktycznym początkiem kariery – komentuje.





