czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Bank naliczał odsetki od pieniędzy, których klient nigdy nie dostał. Polskie urzędy broniły tej praktyki przed unijnym trybunałem

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł 23 kwietnia 2026 roku, że banki nie mogą naliczać odsetek od tej części kredytu, która nigdy nie trafia do faktycznej dyspozycji klienta, lecz od razu jest przeznaczana na pokrycie kosztów samego kredytu – prowizji czy składki ubezpieczeniowej. Wyrok zapadł w sprawie, w której polskie państwo, reprezentowane przed Trybunałem, opowiedziało się po stronie praktyki bankowej, a nie klienta – ustalenia w tej sprawie, oparte na dotarciu do niepublikowanych dotąd dokumentów z postępowania, opisała Karolina Wysota w portalu money.pl.

Sprawa dotyczyła klienta Banku Pekao, który w maju 2022 roku podpisał na standardowym formularzu umowę pożyczki opiewającą na 150 tysięcy złotych. Na jego konto trafiło jednak tylko 133 214,92 złotych – brakującą kwotę, niemal 16,8 tysiąca złotych, bank z góry przeznaczył na składkę ubezpieczeniową, formalnie dobrowolną, choć jej wykupienie obniżało oprocentowanie kredytu. Bank naliczał odsetki w wysokości 8,49 procent rocznie nie od faktycznie wypłaconej kwoty, lecz od pełnych 150 tysięcy złotych – a więc także od pieniędzy, którymi klient nigdy nie mógł swobodnie dysponować, bo od razu trafiły na pokrycie kosztu ubezpieczenia.

Klient uznał, że został wprowadzony w błąd co do rzeczywistego kosztu kredytu i sięgnął po instrument przewidziany w polskim prawie od 2011 roku – tak zwaną sankcję kredytu darmowego. Pozwala ona konsumentowi, jeśli bank naruszył określone obowiązki informacyjne przy zawieraniu umowy, oddać wyłącznie pożyczony kapitał, bez odsetek, prowizji i składek. Bank odmówił zwrotu żądanych 14,4 tysiąca złotych, więc sprawa trafiła do Sądu Rejonowego we Włodawie, ten zaś, zamiast rozstrzygać samodzielnie, zawiesił postępowanie i skierował do TSUE pytanie o zgodność takiej praktyki z prawem unijnym.

Jak ustalił money.pl, gdy sprawa trafiła do Luksemburga, polskie instytucje musiały przedstawić Trybunałowi oficjalne stanowisko państwa – proces, w którym Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zbiera opinie zainteresowanych resortów i urzędów, a Komitet do Spraw Europejskich przyjmuje na tej podstawie założenia procesowe przekazywane później do Luksemburga przez pełnomocnika rządu. Żaden z tych dokumentów standardowo nie jest publikowany, więc obywatel nie ma możliwości sprawdzenia, jak jego własne państwo argumentowało w sprawie dotyczącej jego interesów – to właśnie do kompletu takich niepublikowanych dokumentów w opisywanej sprawie dotarła redakcja money.pl.

Z ustaleń portalu wynika, że stanowisko korzystne dla banków, dopuszczające naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów pod warunkiem prawidłowego poinformowania klienta, rekomendowały kolejno: Komisja Nadzoru Finansowego (pismo z 20 grudnia 2024 roku podpisane przez zastępcę przewodniczącego KNF Marcina Mikołajczyka), Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Adama Bodnara oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jedynym urzędem, który się temu sprzeciwił, był Rzecznik Finansowy – w opinii z 16 stycznia 2025 roku, podpisanej przez rzecznika Michała Ziemiaka, porównano polską, angielską i francuską wersję unijnej dyrektywy, wskazując, że wszystkie odnoszą się wyłącznie do kwoty faktycznie oddanej konsumentowi do dyspozycji. Rzecznik oparł się przy tym na wyroku TSUE z 21 kwietnia 2016 roku w czeskiej sprawie Radlinger, w którym Trybunał już wcześniej stwierdził, że do kwoty kredytu nie wlicza się środków zatrzymywanych przez kredytodawcę na pokrycie jego własnych kosztów.

Mimo tego precedensu sprzed dekady, oficjalne stanowisko Polski wysłane do Luksemburga 19 lutego 2025 roku przez pełnomocnika rządu Bogusława Majczynę poszło w kierunku rekomendowanym przez nadzór finansowy, resort sprawiedliwości i UOKiK. Polska argumentowała, że unijna dyrektywa reguluje przede wszystkim obowiązki informacyjne banku wobec klienta, nie zaś szczegółowy sposób konstruowania kosztów kredytu, i posłużyła się przykładem klienta biorącego pożyczkę na remont mieszkania, dla którego rozłożenie prowizji na raty mogłoby być korzystne, bo zostawia więcej gotówki na start. Money.pl zapytał w tej sprawie Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, która odesłała pytania do Ministerstwa Spraw Zagranicznych – to MSZ odpowiada za reprezentowanie Polski przed TSUE. Resort nie zgodził się z tezą, że polskie stanowisko było korzystne dla sektora bankowego, nazywając ją wprost nieprawdziwą, i przekonywał, że miało ono zapewnić wysoki poziom ochrony konsumentów. Ministerstwo nie wyjaśniło jednak, dlaczego pominięto w argumentacji wyrok TSUE z 2016 roku ani dlaczego nie podzielono stanowiska własnego Rzecznika Finansowego.

Trybunał ostatecznie nie podzielił argumentacji polskiego rządu. Orzekł, że unijna dyrektywa sama definiuje, co jest kwotą kredytu, a co jego kosztem, i te dwie kategorie nie mogą się pokrywać – odsetki wolno naliczać wyłącznie od pieniędzy realnie oddanych klientowi do dyspozycji, a prowizja czy składka ubezpieczeniowa, jako koszt kredytu, takim pieniądzem nie są. W uzasadnieniu Trybunał pięciokrotnie odwołał się do wspomnianego wyroku w sprawie Radlinger. Wyrok nie zakazuje bankom kredytowania prowizji czy składek ani rozkładania ich na raty – zakazuje wyłącznie naliczania od tej części odsetek.

Skutki finansowe wyroku dla sektora bankowego zaczynają się dopiero ujawniać, ale już są znaczące. Jako pierwszy kwotowo ocenił je Alior Bank, informując 20 lipca 2026 roku o pomniejszeniu wyniku finansowego o 96,5 miliona złotych i zapowiadając dostosowanie sposobu naliczania odsetek do wyroku ze skutkiem od 23 kwietnia 2026 roku oraz zwrot klientom nadpłaconych w tym okresie odsetek – choć bank zastrzegł, że nie planuje ugód w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego, bo w jego ocenie sądy w większości takich spraw przyznają rację bankowi. Podobne odpisy ujawniły też inne instytucje: Pekao pomniejszył wynik odsetkowy o 126 milionów złotych, Erste Bank Polska o 71,2 miliona, Bank Millennium o 35 milionów złotych, tworząc dodatkowo 61 milionów złotych rezerwy na ryzyko prawne, a ING Bank Śląski o 12 milionów złotych.

Jak zaznacza money.pl, kwietniowy wyrok dotyczy tylko jednego z wielu problemów pojawiających się w sporach o sankcję kredytu darmowego, a katalog naruszeń mogących prowadzić do jej zastosowania, choć zamknięty, jest znacznie szerszy i wynika z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Na koniec marca 2026 roku banki miały już ponad 104 tysiące reklamacji dotyczących tej sankcji oraz ponad 27 tysięcy pozwów, a tylko w pierwszym półroczu tego roku do sądów wpłynęło ponad 11 tysięcy nowych spraw. W Luksemburgu czeka już kolejne polskie pytanie prejudycjalne w podobnej sprawie, tym razem skierowane przez Sąd Rejonowy w Białymstoku, dotyczące stopnia szczegółowości, z jaką sąd powinien badać umowę kredytową. Sam spór klienta z Bankiem Pekao, który zapoczątkował całą sprawę, nadal się toczy – teraz to Sąd Rejonowy we Włodawie musi zastosować wykładnię Trybunału i wydać wyrok w postępowaniu krajowym.

Popularne Artykuły