Szczecin od lat buduje swoją pozycję na koszykarskiej mapie Polski, a Wilki Morskie cieszą się rosnącą popularnością. Czas na pytania o to, co dalej z rozwojem basketu w naszym regionie? Jakie talenty kryją się wśród młodych zawodników i czy szczecińska młodzież chętnie wybiera sport dla regularnych treningów? Na te pytania odpowiada doświadczony trener koszykówki, Andrzej Kanigowski, który od lat angażuje się w rozwój młodych talentów i wspiera budowę silnej koszykarskiej społeczności w Szczecinie.
Wielu fanów basketu nurtuje pytanie o przyszłość koszykówki w Szczecinie. Wśród Twoich podopiecznych widzisz zawodników, którzy mogą stać się gwiazdami, nadzieją Szczecina na rozwój tej dyscypliny?
– To trudne pytanie. Chciałbym powiedzieć, że tak, ale póki co pracuje z młodszymi grupami, a przed chłopcami jeszcze długa droga do seniorskiego grania. Cieszę się, że w naszym klubie powstała 3 liga i nasi najstarsi wychowankowie mają możliwość grać ze starszymi od siebie. Dzięki temu zbierają cenne doświadczenie, które zaowocuje w najbliższych latach. Ostatnio część z moich zawodników z zespołu kategorii U15 dodatkowo trenuje z wspomnianą drużyną ligową. Są też moi wychowankowie: Cezary Siergiej i Filip Woźniak, którzy obecnie grają na poziomie 2 ligi w SMS PZKosz Władysławowo, mocno trzymam kciuki za nich i wierzę, że w najbliższych latach zobaczę ich grających na wyższym poziomie rozgrywkowym.
Na jakim etapie rozwoju zawodnika można już dostrzec wyjątkowe talenty lub predyspozycje do gry na najwyższym poziomie?
– Myślę, że na każdym poziomie można zauważyć chłopców, którym na tle zespołu pewne rzeczy przychodzą dużo łatwiej. Bardzo ważny jest sposób prowadzenia takiego zawodnika, aby szybko nie osiadał na laurach, bo w trakcie treningu czy meczów nie ma z kim rywalizować. Trzeba wtedy przesunąć go do trenowania ze starszymi zawodnikami, aby grał na wyższym poziomie, aby miał kogo gonić i dalej się rozwijać. Są też chłopcy, którzy później zaczynają i często brakuje czasu, by ich nauczyć korzystania z indywidualnej techniki wykończeń, poprawnej decyzyjności, poruszania się po boisku z piłką i bez niej. Odchodząc od tych rzeczy: bardzo ważne jest środowisko, jeżeli w regionie czy mieście są kluby z zespołami na odpowiednich szczeblach seniorskich, wtedy łatwiej jest zawodnikowi przechodzić np. z 2 ligi do 1 niż z 2 do ekstraklasy. Jeśli takich możliwości nie mamy, niestety dochodzimy do miejsca, gdzie młody zawodnik wraz z rodzicami musi podjąć decyzję o zmianie miejsca zamieszkania, by przenieść się tam, gdzie szansa na jego rozwój i możliwość grania na wyższym poziomie jest dużo większa.
Jak wygląda proces selekcji młodych graczy do drużyny? Czy bazujesz głównie na potencjale fizycznym, czy również na cechach mentalnych?
– Ciężko mówić o możliwości selekcji, jeżeli na siedem kategorii wiekowych jest zgłoszonych łącznie 350 zawodników spośród czterech szczecińskich klubów, które zajmują się szkoleniem chłopców. Realnie ta liczba jest dużo mniejsza, bo niektóre zespoły występują w kilku kategoriach lub poszczególni zawodnicy grają na kilku poziomach. Często bazujemy po prostu na tym, kto przyjdzie. W moich drużynach znajdują się zawodnicy, którzy pochodzą z klas sportowych o profil koszykarskim, młodzież uczestnicząca w programie SMOK (program stworzony przez PZKOsz do popularyzacji koszykówki), tworzymy dodatkowe nabory do grup grających poza konkursem lub w trakcie sezonu przychodzą nowe osoby, by się sprawdzić. Oczywiście, że dla każdego trenera duże znaczenie ma fizyczność zawodników, ale również bardzo ważne są cechy wolicjonalne dzieci. Często ci, którzy są bardziej waleczni, uparci, ciężej pracujący, potrafią przysłonić tych, co są bardziej utalentowani ale nie podejmujących wyzwań.
Jakie są największe wyzwania w pracy z młodymi zawodnikami w porównaniu do prowadzenia drużyny seniorskiej?
– Akurat moje doświadczenie z prowadzeniem seniorskim zespołów jest znikome, więc odpowiedź może nie być w pełni adekwatna. Największym wyzwaniem z jakim się spotykam, to chęć szybkich rezultatów i dobrych wyników oraz brak wiary w swoje umiejętności, czy docenianie siebie. Ostatnim czasy podjąłem się projektów prowadzenia zespołów, które późno zaczęły i bywały wyniki, że mecze się kończyły trzy cyfrową różnicą. Dużo czasu poświęciłem, by chłopcy nie stracili motywacji do trenowania, strachu przed ciągłymi porażkami, popełnianiem błędów. Akurat koszykówka w moim uznaniu jest sportem zespołowym o najbardziej licznym aspekcie umiejętności technicznych i o dużej ilości zasad. Dlatego bardzo ważne jest wpajanie zawodnikom, że rozwój to proces i przebiega on inaczej dla każdego zawodnika. Trenerzy młodzieżowi kształtują zawodników i nadają im kierunek rozwoju, wyposażając w odpowiednie narzędzia, dodatkowo trzeba pracować z zawodnikami w taki sposób, aby stać się dla nich autorytetem, osobą pełnego zaufania. Wtedy z pozostałymi rzeczami jest dużo łatwiej. Kieruję się tym hasłem: „co wytrenowałeś, to masz” – nie można czegoś wymagać od zawodnika, jeśli go tego nie nauczyłeś. Natomiast trener pracujący z seniorami musi zbudować zaufanie do zawodników, trzymać atmosferę w szatni, budować zdrową rywalizację w oparciu o swoją wiedzę i pomysł na wykorzystanie danego zawodnika. Część z tego jest wspólna, lecz zakres wiedzy trenera na poziomie seniorskim jest na dużo wyższym poziomie. Wiadomo również, że w seniorskim baskecie presja na wyniki jest dużo większa. Natomiast medal w rozgrywkach młodzieżowych nie gwarantuje, że ktoś będzie grać w seniorską koszykówkę.
Czy młodzi koszykarze mają w Szczecinie odpowiednie warunki do treningu i rozwoju, takie jak dostęp do infrastruktury, wsparcie finansowe czy współpraca z klubami seniorskimi?
– Głównym problemem jest bardzo mała ilość trenerów w Szczecinie, część z nich prowadzi kilka grup jednocześnie, przez co ilość jednostek treningowych w tygodniu jest zróżnicowana. Przez to młody zawodnik nie ma szansy na przykład na odbycie treningu indywidualnego ze swoim trenerem. Dostęp do hal też uważam za trudny, brakuje pełnowymiarowych sal do trenowania w dobrych godzinach. Trzeba mieć na uwadze, że w Szczecinie jest sporo sportów na wysokim poziomie seniorskim, które rozgrywa się na halach. Orliki ogólnodostępne często mają uszkodzoną nawierzchnię, nie nadającą się by móc na niej trenować. Dla zawodnika najczęstszym wsparciem finansowym jest rodzic, to on pokrywa koszty związane ze składkami miesięcznymi w klubie, opłaca obozy klubowe i campy, gdzie dziecko ma dodatkową możliwość szlifowania swoich umiejętności. Kluby bazują na składkach członkowskich, wsparciu finansowym dzięki miejscowym przedsiębiorcom, którzy często w przeszłości sami trenowali koszykówkę. Wsparcie z miasta jest na niskim poziomie.
Jak ważne w rozwoju juniorów są turnieje i rozgrywki poza Szczecinem? Czy takie wyjazdy pomagają im zdobywać doświadczenie i pewność siebie?
– Wszelkie turnieje i wyjazdy dla młodzieży to jeden z najważniejszych elementów ich rozwoju koszykarskiego. Tego typu zawody często są etapem przygotowawczym do sezonu, aby wejść w rytm meczowy i zaobserwować, czy praca nad techniką indywidualną, atakiem pozycyjnym czy zorganizowaną obroną zespołową daje zamierzony efekt. Dodatkowo dla zespołów, które nie mają konkurencji w regionie, wyjazd na mocno obsadzony turniej to jedyna okazja do grania na wyrównanym poziomie. Bywa, że ilość spotkań w lidze danej kategorii jest dość mała i sezon kończy się nawet przed feriami zimowymi, tak więc posiłkowanie się turniejami to kolejna możliwość, by podtrzymać motywację zawodników do treningów i dalszego rozwoju. Mniej zaawansowane zespoły również mają możliwość zbudowania pewności siebie i zebrania doświadczenia. Jadąc na turniej, gdzie spotyka się drużyny z innych regionów kraju i często organizatorzy dobierają uczestników w taki sposób, aby mecze były wyrównane, a przez to bardziej rozwijające dla zawodników. Poza boiskowym aspektem udziału w wyjazdach jest też nawiązywanie przyjaźni między zawodnikami z innych części Polski lub za granicy.
Czy dostrzegasz rosnące zainteresowanie koszykówką wśród młodzieży w Szczecinie? Jakie działania mogą pomóc w popularyzacji tej dyscypliny w regionie, szczególnie po ostatnich sukcesach Wilków Morskich?
– Po mistrzostwie i srebrnym medalu zdobytym przez King Szczecin, wyraźnie można było zauważyć większe zainteresowanie koszykówką wśród dzieci, ale młodzież w starszym wieku również chętnie szuka sposobu na rozpoczęcie trenowania. Problemem jest natomiast bardzo mała ilość trenerów, pracujących z młodzieżą i ograniczony dostęp do hal. Na pewno potrzebne są działania, które będą skierowane do najmłodszych. Najniższą kategorią wiekową w naszym okręgu są rozgrywki U11 i szkolne mistrzostwa klas 4. Ostatnimi czasy sporo myślę nad turniejami dla U10, U9 czy nawet U8 i zamiast spotkań rozgrywanych w formacie 5×5, niech najmłodsi grają 3×3 czy 4×4. Wyniki tych spotkań powinny być sprawą drugorzędną. Najważniejsza dla dzieci powinna być gra i zabawa. Im więcej będzie dzieci na dole szkolenia, tym większa szansa, że w przyszłości znajdzie się zawodnik, który zostanie gwiazdą i szansą na dalszy rozwój koszykówki w Szczecinie.





